Czy istnieje jeszcze Zachód? Rosja, Chiny czy radykalny islam
Czy istnieje jeszcze Zachód? "W imię wolności odbierane są narodom i obywatelom prawa polityczne"

W imię wolności odbierane są narodom i obywatelom prawa polityczne, w imię tolerancji wykluczani są z życia publicznego przeciwnicy obecnego status quo, w imię pluralizmu dopuszczalni są do głosu jedynie rzecznicy lewicowo-liberalnej ortodoksji, a demokracja liberalna ma być konkurencją wyłącznie odwołujących się do niej ugrupowań. Próby likwidacji wolności słowa również przebiegają ze zmiennym powodzeniem
Zachodnie, a zwłaszcza europejskie środowiska opiniotwórcze zerwały ciągłość swojej kulturowej tradycji. Wyznają opozycyjną do niej ideologię i chociaż odwołują się do niektórych wytworzonych przez nią nurtów, jak liberalizm czy socjalizm, abstrahują od ich rodowodu. Ich rzecznicy traktują zachodnią cywilizację w najłagodniejszej wersji jako trampolinę, która pozwoliła im osiągnąć podobno wyższy etap ludzkiego rozwoju, ale nie jest już do niczego potrzebna, zwykle jednak postrzegają ją jako domenę przesądów i przemocy, którą należy przezwyciężyć. Ma być ona źródłem zła, które dręczy ludzkość: patriarchalizmu, kolonializmu, wyzysku i wykluczenia. Podejście to jednoznacznie oddaje slogan cancel culture (skasuj kulturę). Koresponduje on z ideą „kontrkultury”, jak określali swoją postawę kontestatorzy minionego stulecia, którzy w wieku dojrzałym nadali kształt UE.
Ilustracją takiego stanowiska jest brukselski Dom Historii Europejskiej. Dzieje kontynentu zaczynają się w nim od rewolucji francuskiej, bo to, co wcześniej, jest amorficzne i niejasne. Nie za bardzo zatem wiadomo, przeciw czemu buntowali się rewolucjoniści, w tym szczególnie wyeksponowani Marks, Engels czy Bakunin. Rozumieć natomiast mamy, że dopiero ich wystąpienie stworzyło prawdziwą Europę.
