Czas, który nadszedłCzas, który nadszedł. "Potrafi aktorsko uwieść. Widzów, partnerów na planie, a nawet reżysera i producentów"

Potrafi aktorsko uwieść. Widzów, partnerów na planie, a nawet reżysera i producentów. Wokół epizodycznej postaci zbudować kluczowy wątek. Sprawić, że pozornie najmniej atrakcyjna postać okazuje się najpiękniejsza i najpełniejsza. Agata Kulesza ma to we krwi.
Zmysł obserwacji
W szeroko dyskutowanej kinowej adaptacji „Lalki” przyczynia się do „efektu Kuleszy”. Tak nazwali jej rosnącą obecność w scenariuszu reżyser Maciej Kawalski i producent Radosław Drabik. Jako pani Meliton – u Prusa postać marginesowa – zyskała na ekranie wyjątkową pozycję. Stała się siłą sprawczą w relacji Wokulski–Łęcka. Figurą, która wprowadza dynamikę, humor oraz chemię w nieoczekiwanej znajomości, ocieplającej wizerunek zamkniętego w sobie pana Stanisława.
Filmowej swatki jest w fabule niemało, ale ani krytycy, ani widzowie nie protestują. Wręcz przeciwnie – podobnie jak reżyser czy producent – nie wyobrażają sobie, by Agaty Kuleszy było na ekranie mniej.
