Chłopcy nie przepraszają. "Nie ma słowa o podziałach"Chłopcy nie przepraszają. "W tym filmie nie ma słowa o podziałach narodowościowych, wojnie na Ukrainie, „nazistach”"

Ten świat zapełniają także ojcowie, matki, babcie, mężczyźni i kobiety, cieszący się autorytetem nauczyciele, ale nie ma w nim miejsca dla homoseksualizmu.
Słowo pacana” zobowiązuje tylko wobec swoich, których trudno odróżnić od brutalnej grupy przestępczej. Nie dotyczy jednak „frajerów” z najniższego szczebla drabiny społecznej. Oto putinowska Rosja. Na Ukrainie nie mają wątpliwości, że rosyjski serial „Słowo pacana. Krew na asfalcie” lansuje estetykę i propagandę kraju agresora.
Pod koniec lat 90. na ekrany rosyjskich kin wszedł „Brat” Aleksieja Bałabanowa. Opowiadał o perypetiach dwóch braci – Daniły, który właśnie wraca z wojny w Czeczeni i Wiktora, nieudolnie robiącego przestępczą „karierę” w Petersburgu. Obraz rozpadającego się państwa, pogrążonego w kryzysie społeczeństwa, kulturowych zmian, przemocy i chaosu, zilustrowany muzyką z tego okresu, szczególnie trafił w gusta młodych Rosjan. Tak bardzo, że szybko nakręcono jego drugą część, rozgrywającą się na „wrogim terenie” – w Chicago. Wbrew intencjom twórcy film stał się zapowiedzią nadchodzącego putinizmu, końca smuty, odzyskania Rosji przez znających życie „silnych ludzi”, którym reguły wyznacza własny kodeks spoza instytucji państwa prawa i demokracji. Takich jak filmowi bracia Bagrow.
