Chińska enklawa w Toskanii. Ważny ośrodek przestępczościChińska enklawa w Toskanii. "Prato opanowane przez chińską mafię – 7 tys. firm, 43 tys. pracowników, a służby bez szans!"

Chińska mafia stała się w Prato zjawiskiem strukturalnym i może wpływać nawet na wyniki lokalnych wyborów. Państwo pozostaje bezradne w obliczu aktywności mafii z Dalekiego Wschodu.
Niedawno w toskańskim mieście Prato grupa obywateli Chin zaatakowała funkcjonariuszy jednostki DIGOS, czyli agencji policyjnej zajmującej się operacjami specjalnymi. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie napaści dokonanej przez członków chińskiego gangu, jednak państwo pozostaje bezradne w obliczu aktywności mafii z Dalekiego Wschodu.
Incydent w Prato zwrócił uwagę opinii publicznej na miasto, które niegdyś było centrum włoskiego przemysłu tekstylnego. Pod koniec lat 80. rodzime zakłady włókiennicze zaczęły jednak upadać, a na ich miejscu jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać szwalnie zarządzane i obsługiwane przez przybyszów z chińskiej prowincji Zhejiang. Z czasem zdominowali oni miasto. Dziś szyldów w języku chińskim jest tam więcej niż we włoskim. Najpopularniejszymi nazwiskami są Chen, Hu i Lin. Dla porównania – najczęściej spotykane włoskie nazwisko (Gori) znalazło się dopiero na 12. miejscu. W sumie nic w tym dziwnego, skoro w 200-tys. Prato mieszka obecnie ok. 30 tys. Chińczyków. Prowadzą oni 7 tys. firm, w których jest zatrudnionych 43 tys. pracowników.
