Być Sinead O’Connor. Znak czasu
Być Sinead O’Connor. Groteskowa i ponura biografia awansuje do wzorotwórczego modelu. Znak czasu

Z pewnością pierwszy okres życia O’Connor nie był normalny. Następne również.
W TVP usłyszałem o śmierci irlandzkiej piosenkarki. Żałobne westchnienia były okraszone zachwytami nad oryginalnością, autentyzmem i nonkonformizmem.
Znałem kilka jej piosenek i wiedziałem, że podarła portret Jana Pawła II oraz domagała się dymisji Benedykta XVI. Wszystko wskazywało więc, że autentyzm i nonkonformizm piosenkarki były zespołem gestów, które wpisywały się w dominujący zwłaszcza w show-biznesie trend. Mogłem machnąć ręką i powtórzyć to, co powtarzam od paru dekad. Żyjemy w świecie postawionym na głowie, rzeczywistości odwróconych sensów i wartości, w którym akty konformizmu są opiewane jako jego zaprzeczenie, stadne zachowania jako przejaw oryginalności, a klepanie frazesów jako oryginalność.
