Brukselka w sosie moskiewskim. Niepokoi mnie to towarzystwo
Brukselka w sosie moskiewskim. "Niepokoi mnie towarzystwo z Brukseli. Bez niego rządowi Tuska trudno byłoby łamać prawo"

Wszyscy, którzy się oburzali, gdy rolę Brukseli w UE porównywano do roli Moskwy w bloku sowieckim, powinni czym prędzej zjeść swoje kapelusze, wejść pod stół i szczekać: „Skłamałem jak pies”.
Ostatnie tygodnie wymownie pokazują, że we współczesnym państwie prawa nie mają znaczenia przyjęte przez większość parlamentarną ustawy czy prerogatywy władz. Ważniejsze są inne czynniki: kto ma po swojej stronie siłę, czyli policję, wojsko, służby chroniące władzę oraz establishment Unii Europejskiej.
Jeśli chodzi o wojsko, policję czy Służbę Ochrony Państwa, to trudno było mieć jakieś wątpliwości – wiadomo, jak to działa. Po komisarzach i generałach nikt nie oczekuje, że będą wierni przepisom czy prawu, oni zawsze zrobią to, czego zażąda władza. Na tym polega hierarchiczność i tak było za PiS, tak samo jest za Tuska. I tak w sumie być powinno: jeśli nowa władza oczekuje łamania przepisów, to trepy w niebieskich i zielonych mundurach bez mrugnięcia okiem wykonają polecenia. Służby siłowe nie istnieją bez posłuszeństwa, nie działałyby dobrze, nie należy od nich oczekiwać ideowości, ale skuteczności.
