Biało-czerwona Cortina d’Ampezzo?Biało-czerwona Cortina d’Ampezzo? "Nam, Polakom, ta włoska stolica sportów zimowych musi się dobrze kojarzyć"

Przecież nawet rząd nie może nam zabronić marzyć…
Za niespełna trzy tygodnie rozpoczną się zimowe igrzyska olimpijskie w Italii. Będą się odbywać m.in. w Mediolanie, znanym bardziej z La Scali, śp. Silvia Berlusconiego oraz jego AC Milan i derbowego antagonisty – Interu. Mediolan debiutuje jako gospodarz igrzysk. Przed nim były inne włoskie aglomeracje: choćby Rzym w 1960 r. z letnimi igrzyskami i 4 złotymi krążkami Polaków oraz świetnym 9. miejscem w klasyfikacji medalowej (ale tylko 5 państw zdobyło więcej medali niż Polska – mieliśmy ich aż 21!), czy Turyn w 2006 r. z igrzyskami zimowymi (teraz znów jest współgospodarzem) z 2 medalami Biało-Czerwonych.
Jednak znacząca część ZIO odbędzie się w Cortinie d’Ampezzo. Nam, Polakom, ta włoska stolica sportów zimowych musi się dobrze kojarzyć, bo przecież na zimowej „olimpiadzie” – jak nieprawidłowo określane są często igrzyska (historycznie olimpiada to okres między igrzyskami!) – w Cortinie w 1956 r. zdobyliśmy pierwszy zimowy olimpijski medal. Dokonał tego góral z Zakopanego – Franciszek Gąsienica Groń, który w dwuboju – zwanym też kombinacją norweską – wywalczył brąz. Konkurencja ta składa się ze skoków narciarskich i biegu na nartach, więc jest tylko dla naprawdę wszechstronnych gości. Gąsienica Groń pewnie wtedy nie myślał, że jego wnuk, skoczek narciarski Tomasz Pochwała, też będzie olimpijczykiem!
