Azow: od ukraińskiego nacjonalizmu do Międzymorza
Azow: od ukraińskiego nacjonalizmu do Międzymorza. Czy to te patriotyczne rysy są przyczyną zajadłości Azowu w obronie kraju?

Dziś „prawicowe wojsko” jest równie propolskie, jak reszta społeczeństwa ukraińskiego.
Pierwszy raz spytaliśmy ich o możliwość spotkania w pierwszym miesiącu wojny, w marcu. Przez długie miesiące odmawiali nam, konsultowali się z dowództwem, dawali nadzieję, by znowu odkładać rozmowę na nieprecyzyjne później. Wreszcie, po ponad sześciu miesiącach, spotkaliśmy się z nimi na dalekich tyłach frontu, w ścisłej tajemnicy.
Najpierw jechaliśmy do jednej z wiosek położonej 20 km od miasta obwodowego. Tam na skrzyżowaniu przyjechał po nas samochód wojskowy i zabrał nas do jeszcze innej miejscowości. Nawet kupując kawę w wiejskim sklepie, nie mogliśmy na głos używać słowa „Azow”, a żołnierze słynnego pułku uchodzili w okolicy za zwykłych szeregowych Zbrojnych Sił Ukrainy. Sławna jednostka musi dochowywać tajemnic wojskowych w sposób szczególny – cała potęga Federacji Rosyjskiej jest skoncentrowana na tej formacji jako uosobieniu zła, to Azow bowiem ma być „nazistowską osią kijowskiego reżimu”. Ukraińscy cywile, którzy przeżyli okupację w obwodzie czernihowskim i kijowskim, opowiadali, że skośnoocy żołnierze najeźdźcy, którzy terroryzowali miejscową ludność, szukali na ich ciałach „faszystowskich” tatuaży i oznak azowców. W propagandowych gazetkach utożsamiano ich z hitlerowcami, którzy atakowali Związek Sowiecki w 1941 r.
