Ardanowski, wróć! To coś więcej jak interes, to racja stanu
Ardanowski, wróć! Nie wolno nam tracić elektoratu wiejskiego, bo zagłosuje on nieobecnością przy urnach

Dlatego warto uderzyć się w piersi, przeprosić Ardanowskiego i zaprosić do współpracy
Jedna z aktualnych spraw nie daje mi spokoju i nie bardzo wiem, jak ją zrozumieć. Może owo niezrozumienie być skutkiem mojej ograniczonej wiedzy o ekonomii, rolnictwie, handlu. Ale może też być oznaką dryfowania świata w nieznanym i niebezpiecznym kierunku.
Chodzi o zboże i produkty rolne, a właściwie o ich znaczący nadmiar, powodujący zaognienia na linii rząd–rolnicy. Okazało się bowiem, że mamy za dużo żywności, że produkujemy jej zbyt wiele, że nie jesteśmy w stanie skonsumować tego, co produkujemy. Mamy kryzys nadprodukcji. I nie idzie tu o nadprodukcję luksusów, czyli dóbr niekoniecznych do przeżycia, ale o nadprodukcję produktów podstawowych, takich jak zboże, warzywa, drób. Martwimy się, że mamy ich za dużo. A zmartwienie to jest tak wielkie, że rząd posuwa się do ogłoszenia państwowego skupu interwencyjnego. Tym samym naprawia własne błędy, których skutkiem był nadimport zboża i innych produktów od ukraińskich korporacji rolniczych.
