ANDRZEJ POTOCKI. OGNIEM NA WPROST. Tiktokowa armia
ANDRZEJ POTOCKI. OGNIEM NA WPROST. Tiktokowa armia. Kremlowska propaganda skutecznie zryła mózgownice obywatelom

Nawet dzieci zostały już nauczone (niczym pies Pawłowa) powielania jej kluczowych narracji o tzw. kolektywnym Zachodzie.
Polski Sejm jednogłośnie przyjął uchwałę w sprawie 80. rocznicy rzezi wołyńskiej, wzywającą Ukrainę do zajęcia stanowiska w tej kwestii, czyli przyznania się do winy i długo oczekiwanych przeprosin.
Decyzja naszego parlamentu de facto zamyka twarz rosyjskim szczekaczkom propagandowym, które chętnie podczas wyborów grałyby Wołyniem. Ale Ukraińcy dalej po swojemu. Znów zaczęli gadkę o „pominięciu kontekstu historycznego” i „o niewygodnych dla Polski faktach i przesłankach, które doprowadziły do tych wydarzeń”. Można tak długo i namiętnie, ale i tak nie usprawiedliwia to rozpruwania brzuchów ciężarnych Polek przez oszalałe z nienawiści zgraje chłopów i paramilitarnych oddziałów OUN-UPA. Według informacji napływających z brytyjskich źródeł ukraińska dyplomacja chciała rozgrywać szefa brytyjskiego Ministerstwa Obrony Bena Wallace’a, próbując wekslować Polskę na boczny tor w reakcji na nasze stanowisko w kwestii Wołynia. Ale Angole zachowali się lojalnie. Przypomnieli Ukraińcom podstawowe zasady higieny: „Jak się przychodzi po prośbie, to się warunków nie stawia. Bo NATO poradzi sobie z Rosją bez Ukrainy, ale Ukraina bez NATO nie. Polska pozostaje głównym adwokatem Ukrainy w pakcie i omijanie jej niczego dobrego Ukrainie nie przyniesie”. Kijów przesłanie „poniał” i wrócił do status quo ante. W każdym razie, panie i panowie spod znaku tryzuba, przeprosić trzeba, bo inaczej nic większego z naszych dobrych relacji nie wyniknie.
