ADAMSKI POLECA. Pocztówka z wakacji i Hitchcock po koreańsku
ADAMSKI POLECA. Wyjątkowa pocztówka z wakacji i Hitchcock po koreańsku. "Nigdy nie widziałem tego w tak oryginalnej formie"

Calum czuje presję rodzicielstwa, do którego może nie dorósł. Jest pod ciągłą presją oczekiwań społecznych, które mogą iść w poprzek jego pragnieniom.
Wyjątkowa pocztówka z wakacji
Raz na jakiś czas pojawia się filmowy debiut, który można nazwać doskonałym. Nakręcenie takiego debiutu bywa jednak ogromnym obciążeniem dla jego twórcy. Wielki Orson Welles przez całą karierę zmagał się z cieniem „Obywatela Kane’a”, mimo że potem dawał nam takie genialne obrazy, jak „Dotyk zła”. Tobe Hooper mimo wieloletniej pracy w Hollywood pozostał w historii reżyserem tylko jednego slashera – „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, a John Singleton nie wzbił się do końca życia na poziom „Chłopaków z sąsiedztwa” – takie przykłady można mnożyć. Mam nadzieję, że debiutująca w pełnometrażowej fabule szkocka reżyserka Charlotte Wells nie zostanie przygnieciona wielkością swojego skromnego filmu i zrobi wielką karierę w światowym kinie.
„Aftersun” jest niezwykle subtelnym, delikatnym, impresyjnym, utkanym z ukrytych znaczeń, poetyckim obrazem dzieciństwa, dojrzewania do ojcostwa, depresji i miłości. To zdumiewające, jak wiele warstw mieści się w tym formalnie prostym filmie, który nie ma nawet klasycznej fabuły, a pełnego znaczenia nabiera w ostatnich kilku minutach. Wstrząsających i wybitnie rozegranych. Historia jest prosta. Jesteśmy w drugiej połowie lat 90. XX w. Calum (Paul Mescal) spędza wakacje w Turcji ze swoją 11-letnią córką Sophie (Frankie Corio). Z pozoru nie oglądamy nic niezwykłego. Pływanie, opalanie, wieczorne karaoke, lody – dzień jak co dzień w wakacyjnym kurorcie. Wszystko, co najważniejsze w tej historii, rozgrywa się między wierszami.
