Obywatel sędzia i kat. "Filmu nie wolno pokazywać w kinach"Obywatel sędzia i kat. Dzieło Uwe Bolla „Obywatel Strażnik”, a może „Obywatel Mściciel” bije światowe rekordy popularności

To nie jest dzieło wybitne, ba, nawet liche, ale zasłużenie odnosi wielki sukces. Ojców triumfu jest wielu, począwszy od rządów Europy Zachodniej, zepsutych moralnie, do kości przegniłych elit, marnych intelektualistów, ale głośnych piewców zamordyzmu i cenzury w rodzaju Sławomira Sierakowskiego, recenzentów jak redaktorka „GW”, po miliony internautów, którzy komentowali dzieło. Ale tych, którzy uruchomili lawinę, było dwóch. Film w Niemczech jest zakazany. Nie wolno go pokazywać w kinach, na platformach streamingowych czy w stacjach telewizyjnych.
Żaden film nie wzbudził w ostatnich latach takich emocji jak obraz niemieckiego reżysera Uwe Bolla „Citizen Vigilante”, czyli „Obywatel Strażnik”, a może „Obywatel Mściciel”.
Dzieło Uwe Bolla bije światowe rekordy w liczbie komentarzy i dyskusji w mediach społecznościowych. Te tradycyjne, głównego nurtu, ograniczają się w recenzowaniu, by nie promować czegoś, co uznają za odrażające, brudne, złe. Jak napisała redaktorka „Gazety Wyborczej”, „to nienawistny film żerujący na lękach […], a jego oglądanie odbiera człowieczeństwo i wiarę w ludzkość”. Tu akurat mogę się zgodzić, że Marcie Górnej z „GW” coś tam odebrano. Mimo że film nie trafił do oficjalnej dystrybucji, w sieci na różnych platformach w ciągu kilku dni obejrzało go kilkadziesiąt milionów widzów.
