Leszek Miller, autorytet. "Konsekwentnie prorosyjska postawa"Leszek Miller, autorytet. "Ograniczam się do pokazania jego konsekwentnie prorosyjskiej postawy"

Fakt, że jego antyukraińskość czyni go autorytetem polskiej prawicy, mówi niestety przede wszystkim o niej.
Wyrazem kompleksów polskiej prawicy jest odwoływanie się do choćby najbardziej szemranych postaci spośród swoich przeciwników, jeśli tylko zrobią albo powiedzą coś, co możemy akceptować. Fakt, że Bartłomiej Sienkiewicz wyszedł w trakcie „Klątwy” Frljicia, spowodował, że ileś prawicowych mediów uznało go za sojusznika w sprawach kultury współczesnej. Uczynienie z Leszka Millera autorytetu tylko dlatego, że powtarza tezy moskiewskiej antyukraińskiej propagandy, idzie jednak znacznie dalej. Były premier to pezetpeerowski aparatczyk, który osobiście przywoził do Polski pieniądze z Moskwy dla zasilenia postkomunistycznej partii. Także w III RP działał przeciw polskiemu interesowi na rzecz Rosji. Od lat, aby uwiarygodnić putinowską wersję, kłamie, manipuluje, obraża. Ma na koncie poważne działania na rzecz Rosji, które wymierzone były w polską rację stanu. Najważniejszym z nich było utrącenie inicjatywy bałtyckiego gazociągu, który łączyłby nas z Norwegami i uniezależniał od Moskwy. Podjął ją rząd AWS, ale po wygranych przez SLD wyborach w 2001 r. Miller jako premier zerwał te porozumienia. W efekcie gazociąg został uruchomiony dopiero w 2022 r. Nie miejsce tu na zajmowanie się katastrofalnym bilansem rządów Millera, który doprowadził do załamania się pozycji SLD. Ograniczam się do pokazania jego konsekwentnie prorosyjskiej postawy.
Nie zawsze prezentował on ukrainofobię. Kiedy prezydentem w Kijowie był człowiek Moskwy, Wiktor Janukowycz, Miller deklarował, że powinniśmy pomagać naszym wschodnim sąsiadom. Jego postawa uległa radykalnej zmianie po Majdanie, gdy Ukraińcy zaczęli budować swoją niepodległość. Rewolucja godności to dla Millera, tak jak dla Putina, banderyzm, chociaż nikt z jej organizatorów nie odwoływał się do UPA.
