Awantura o dotacje. Czym się powinny zasłużyć?Awantura o dotacje. Czy powinniśmy fundować fundacjom zamki i domy, czy nie. Czym się powinny zasłużyć?

Jakie kryteria stosować, by ocenić wartość tego, co robią? Wszystko zmienia się w awanturę...
W awanturze o przyznanie przez resort edukacji pieniędzy ponad 40 fundacjom i organizacjom chodzi tylko i wyłącznie o to, że wedle opozycji państwo powinno wspierać tylko te projekty i instytucje, które się jej podobają i działają na jej rzecz.
Informacja o przekazaniu 42 mln zł 40 różnym organizacjom przez Ministerstwo Edukacji i Nauki w ramach konkursu „Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania” mogłaby być dobrą okazją do przejrzenia praw, które regulują w Polsce działalność trzeciego sektora – fundacji, stowarzyszeń, organizacji pozarządowych itd. Sprawa jest poważna, bo w grę wchodzą miliardy złotych rocznie publicznych, czyli naszych pieniędzy. Sama Warszawa wydała w 2021 r. 282 mln zł – niemal 1 mln zł dziennie – na blisko 3 tys. projektów różnych organizacji. Warszawski ratusz to prawdziwy kombinat do sypania pieniędzmi. Kto te tysiące projektów, czyli biorąc pod uwagę dni robocze, ok. 15 dziennie, obrabia, analizuje, a potem kontroluje, czy aby nie zdefraudowano pieniędzy, jak zrobił to prawomocnie skazany oszust Rafał Gaweł, założyciel i były szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Materialna wartość tego, co łożą na trzeci sektor podatnicy, jest w rzeczywistości jeszcze większa, niż to wynika z różnych sprawozdań, bo pod uwagę trzeba brać np. preferencyjne stawki, po których organizacje wynajmują lokale.
