Przyszedł z burce na protest i...? Głośne zatrzymanie w Anglii Przyszedł z burce na protest i...? Głośne zatrzymanie w Anglii
Przez Anglię przetacza się fala antyimigracyjnych protestów. W związku z tym w obawie przed możliwymi zamieszkami tamtejsza policja zakazała zasłaniania twarzy w czasie wiecu oraz kontrdemonstracji. Jednak i od tych przepisów obowiązuje wyjątek. O ile brytyjskie prawo zakazuje zakrywania twarzy m.in. kominiarkami, o tyle nie dotyczy to burek. Jeden z uczestników manifestacji, który próbował to wykorzystać, został aresztowany.
W nocy z niedzieli na poniedziałek (6-7 września) w Portsmouth na południu Anglii odbyły się antyimigracyjne protesty, którym towarzyszyły wzmożone środki bezpieczeństwa. Demonstrujący zablokowali drogę autobusom, które przewoziły migrantów do centrum w hrabstwie Kent, gdzie urzędnicy ustalić mają ich podstawowe dane, potrzebne potem do ustalenia ich statusu migracyjnego: np. określenia, czy ich ewentualne wnioski o azyl mają podstawy, czy też powinni zostać deportowani.
Wstydźcie się
- skandowali protestujący.
Jeden z liderów protestu, Daniel Thomas, blisko powiązany z prawicowym działaczem Tommym Robinsonem, powiedział zebranym: „Czas powiedzieć ‘dość’”.
Prawo do pokojowego protestu ma fundamentalne znaczenie dla naszej demokracji, ale nigdy nie może przekraczać granicy i przeradzać się w niepokoje
- przekazał rzecznik brytyjskiego MSW.
„Chuligaństwo i zastraszanie”
Wiceminister finansów Emma Reynolds podkreśliła w Sky News, że choć popiera prawo do demonstracji, to wydarzenia w Portsmouth poszły za daleko
To było chuligaństwo i zastraszanie
- oceniła.
Zakaz zasłaniania twarzy
Lokalne służby, obawiając się możliwych starć pomiędzy uczestnikami demonstracji a kontrmanifestantami - często ubranych na czarno, z twarzami zasłoniętymi kominiarkami - zdecydowały się na wprowadzenie dodatkowych ograniczeń dotyczących przebiegu zgromadzeń.
Jak podał portal Euronews, policja wydała zakaz zasłaniania twarzy podczas zarówno wiecu antyimigracyjnego, jak i organizowanej równolegle kontrdemonstracji.
Celem było m.in. ułatwienie identyfikacji uczestników oraz ograniczenie ryzyka wystąpienia zamieszek.
Luka w przepisach
Przepisy przewidywały jednak wyjątek odnoszący się do nakryć twarzy noszonych z powodów religijnych. Oznacza to, że zakaz obejmował między innymi kominiarki, maski czy inne elementy odzieży utrudniające rozpoznanie osoby, nie dotyczył natomiast burek i innych tradycyjnych strojów religijnych.
To właśnie ten wyjątek stał się przedmiotem kontrowersji podczas demonstracji. Jeden z uczestników protestu postanowił wykorzystać obowiązujące przepisy i pojawił się w burce. Według relacji w sieci mężczyzna nie nosił jednak stroju z powodów religijnych, lecz miał zamiar zamanifestować swój sprzeciw wobec obowiązujących regulacji oraz zwrócić uwagę na, jego zdaniem, nierówne traktowanie uczestników zgromadzenia.
Interwencja policji nastąpiła wkrótce po jego pojawieniu się na miejscu protestu. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który identyfikował się jako muzułmanka, uznając, że jego zachowanie może stanowić naruszenie porządku publicznego lub próbę obejścia obowiązujących przepisów.
Okoliczności zatrzymania szybko wywołały dyskusję w mediach społecznościowych oraz komentarze dotyczące granic wolności manifestowania poglądów.
Zapewnienie bezpieczeństwa
Władze podkreślały, że wprowadzone ograniczenia miały na celu wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń i mieszkańcom miasta. Jednocześnie sprawa zwróciła uwagę na trudności związane z egzekwowaniem przepisów dotyczących zakrywania twarzy, zwłaszcza gdy w grę wchodzą wyjątki wynikające z ochrony wolności religijnej.
W ostatnich miesiącach Wielka Brytania wielokrotnie mierzyła się z napięciami wokół kwestii migracji. Organizowane w różnych częściach kraju demonstracje oraz kontrdemonstracje niejednokrotnie wymagały zwiększonej obecności policji i wprowadzania dodatkowych środków porządkowych.
Według oficjalnych danych liczba migrantów przeprawiających się przez kanał La Manche zmniejsza się. W tym roku jest jak na razie o 43 proc. niższa niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Brytyjskie MSW podkreśla, że to efekt m.in. współpracy ze służbami francuskimi oraz działań skierowanych przeciwko gangom przemytników ludzi.
tt/źr. wPolityce.pl za Euronews i PAP
