Dlaczego niemieckie elity zrezygnowały ze świętowania?Dlaczego niemieckie elity zrezygnowały ze świętowania jubileuszu? Strach przed moralną legitymizacją kontestatorów systemu

"500-lecie wojny chłopskiej przeszło więc w Niemczech niemal niezauważone".
Ta rocznica miała być w Niemczech hucznie obchodzona, a jednak przeszła niemal niezauważona. W tym roku planowano uroczyste obchody 500-lecia największego przed rewolucją francuską powstania ludowego w Europie. Chodzi o wojnę chłopską, która trwała w latach 1524-1525 głównie na terenie dzisiejszych Niemiec, ale objęła także ziemie Austrii, Szwajcarii, Francji i Węgier, angażując ponad sto tysięcy osób. W historiografii naszych zachodnich sąsiadów wspomniana rebelia, która miała charakter nie tylko antyfeudalny, lecz także antykatolicki, zajmuje szczególne miejsce. Jest traktowana jako jedno z wydarzeń sytuujących się między reformacją a oświeceniem, które były buntem przeciw sojuszowi tronu z ołtarzem. Takie spojrzenie Niemcy zawdzięczają głównie Fryderykowi Engelsowi, który uczynił z przywódcy chłopskiej rewolty, Thomasa Müntzera, wręcz prekursora komunizmu. Tę optykę przejęła także nowa lewica. Dlatego spodziewano się, że przypadające na ten rok 500-lecie ogłoszenia słynnych „Dwunastu Artykułów” zostanie godnie uczczone przez siły postępu. Zamiast tego zapadła jednak głucha cisza. Dlaczego?
W roku 2024 w Niemczech wybuchły masowe protesty rolników. Manifestanci symbolem swego buntu uczynili kalosze, nawiązując w ten sposób świadomie do chłopskiego powstania sprzed pięciu wieków, gdy znakiem rozpoznawczym rebeliantów stały się sznurowane buty polowe, zwane Bundschuhe. W związku z tym w lewicowo-liberalnych mediach pojawiły się ostrzeżenia przed instrumentalizowaniem pamięci historycznej przez skrajną prawicę. Mainstreamowi publicyści zaczęli przeciwstawiać sobie XVI-wiecznych wieśniaków i dzisiejszych farmerów. Ich zdaniem zwolennicy Thomasa Müntzera byli przedstawicielami ruchów ekologicznych, opowiadali się za inkluzywnością i walczyli o powszechne prawa człowieka w odróżnieniu od współczesnych manifestantów, którzy są populistami sprzeciwiającymi się imigracji i walce o klimat.
