Niemcy złapali sabotażystów, których polskie służby puściły wolnoMafie panoszą się w Polsce. Niemcy złapali sabotażystów, których polskie służby puściły wolno

AWIK_kajdanki_17112022_01.webp
(Fot. Fratria)
FacebookTwitter

Niemiecka policja ujęła członków tureckiego gangu podejrzewanych o podpalenie strategicznej infrastruktury w Polsce. Według niemieckich mediów działali pod dyktando Moskwy, uderzając w stację Starlink kluczową dla łączności Ukrainy. To alarmujący trop wskazujący na kolejną odsłonę wojny hybrydowej.

W poniedziałek 12 października 2026 roku w Nürtingen w Badenii-Wirtembergii niemieckie służby zatrzymały dwóch obywateli Turcji: 34-letniego Müslüma T. oraz 38-letniego Ümita E. Obaj byli poszukiwani na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez polską prokuraturę w związku z zarzutami działania na rzecz obcego wywiadu i dokonania aktu dywersji. Polska prokuratura sformułowała zarzuty wobec obu mężczyzn 7 października, a dwa dni później wydano za nimi ENA. Jak ujawniły niemieckie media, w tym „Der Spiegel” oraz stacja Tagesschau, podejrzani należą do gangu „Daltonów” lub zostali przez tę strukturę wynajęci. Według tych doniesień działali na polecenie rosyjskich służb specjalnych.

Turecka mafia na usługach Kremla

Powiązania grupy z Moskwą nie są dziełem przypadku. Domniemanego szefa „Daltonów”, Beratcana Gökdemira, posługującego się pseudonimem „Can Dalton”, Rosjanie zatrzymali w 2024 roku. Moskwa odmówiła jednak jego ekstradycji do Turcji i roztoczyła nad bossem mafii parasol ochronny. Rosyjskie służby mogą w ten sposób korzystać z wykonawców do brudnych operacji na terenie Europy.

Członkowie gangu wywołali w Berlinie falę przemocy. Jak ustaliły berlińskie organy ścigania i stacja RBB, wymuszali na przedsiębiorcach pochodzenia turecko-kurdyjskiego haracze sięgające nawet 250 tys. euro oraz rekrutowali młodych Kurdów w ośrodkach dla uchodźców. Grupa zajmująca się handlem bronią i morderstwami na zlecenie stała się, według doniesień medialnych, narzędziem dywersji dla Kremla.

Kompromitująca wpadka służb?

Szczególnie niepokojący w całej sprawie jest wątek działań polskich służb. Jak wynika z ustaleń śledczych, do których dotarły media, polski patrol policji w powiecie grójeckim wylegitymował obu mężczyzn zaledwie około 10 kilometrów od miejsca pożaru. Kontrola odbyła się o godzinie 9:37, następnego dnia po ataku. Funkcjonariusze sprawdzili mężczyzn, po czym puścili ich wolno. Podczas legitymowania Ümit E. okazał dokument tożsamości, natomiast Müslüm T. podał fałszywe nazwisko oraz nieprawdziwą datę urodzenia.

Po kontroli mężczyźni w brudnych ubraniach wsiedli do taksówki jadącej do Warszawy. Tłumaczyli, że spędzili noc w lesie. Więcej czujności niż mundurowi wykazał kierowca. Słysząc rozmowę pasażerów o „operacji”, „bazie” i „satelicie”, nagrał ją i przekazał policji. Dywersanci zdołali jednak uciec do Niemiec. Ekipa Tuska musi odpowiedzieć na pytania o luki w systemie bezpieczeństwa państwa.

Donald Tusk mówił o podpaleniu w Woli Krobowskiej, zaznaczając, że nie chce przesądzać bez stuprocentowej pewności, czy chodzi o sabotaż, czy o wypadek. Szef rządu mówił o problemie z infrastrukturą umożliwiającą pracę Starlinkom i jej podpaleniu, podkreślając, że choć zdarzenie źle wygląda, jest za wcześnie, by definiować je bez stuprocentowej pewności.

Później, komentując atak, premier nazwał go kolejnym aktem wojny hybrydowej. Tymczasem wcześniejsze wypuszczenie mężczyzn po kontroli pokazuje, jak poważne wyzwanie stoi przed obecnym obozem władzy.

Atak w serce strategicznej łączności

Cel ataku dobrano z pełną premedytacją. Stacja naziemna Starlink w Woli Krobowskiej jest obsługiwana przez państwowego operatora Exatel. Zapewnia łączność internetową między innymi dla Ukrainy i odgrywa kluczową rolę w ukraińskich działaniach obronnych.

Śledczy odtworzyli przebieg zamachu. Nagrania z monitoringu wykazały, że dwie zamaskowane osoby przedostały się przez ogrodzenie stacji, rozlały łatwopalną ciecz i podpaliły urządzenia sterujące. Obiekt opuściły po około trzech minutach. Prokuratura zarzuca mężczyznom działanie na rzecz obcego wywiadu i dokonanie aktu dywersji. Rosyjscy wykonawcy zdołali jednak opuścić Polskę po kontroli policyjnej, co każe stawiać trudne pytania o ochronę strategicznych obiektów w kraju.

Zespół wPolityce.pl/dw.com


Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:
•⁠ ⁠dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
•⁠ ⁠lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
•⁠ ⁠oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
•⁠ ⁠mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.


FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.