Co Putin powiedział Polsce, Ameryce i światu?Co Putin powiedział Polsce, Ameryce i światu? Sformułował komunikat strategiczny pod adresem Zachodu, państw naszego regionu i USA

"Kończąc rozmowę z Carlsonem deklarował on gotowość do rozmów, przerzucając jedynie na przedstawicieli Zachodu ciężar wymyślenia akceptowalnej formuły tych negocjacji".
Wywiad Tuckera Carlsona z prezydentem Rosji omawiany jest na wiele sposobów. Większość zachodnich komentatorów jest zdania, iż zawodowego punktu widzenia było to dla amerykańskiego dziennikarza „samobójstwo”, z czym zresztą trzeba się zgodzić, jego rola została bowiem zredukowana do roli podstawka do mikrofonu. Żenujący brak wiedzy historycznej, tym bardziej uderzający w przypadku kogoś kto ma dyplom historyka, dopełnia tego smutnego obrazu. Inni, w tym polski MSZ, zajęło się prostowaniem fałszerstw i kłamstw Putina, którego narracja na temat historii Rosji nie obroniłaby się nawet w szkole podstawowej nie wytrzymując konfrontacji z faktami na poziomie podręcznikowym. Ale z mojej perspektywy, i tym chciałbym się zająć, co innego w tym monologu Putina jest ważne. Sformułował on komunikat strategiczny pod adresem Zachodu, państw naszego regionu i Stanów Zjednoczonych. Dlatego też, zapewne, zgodził się na pierwszą od wybuchu konfliktu rozmowę z przedstawicielem zachodnich mediów. A zatem zastanówmy się co Putin chciał nam powiedzieć ubierając swój przekaz w typowy dla siebie kostium historyczny, choć należałoby napisać pseudohistoryczny? Tym bardziej, że kończąc rozmowę z Carlsonem deklarował on gotowość do rozmów, przerzucając jedynie na przedstawicieli Zachodu ciężar wymyślenia akceptowalnej formuły tych negocjacji.
Zacznijmy od tego, co moim zdaniem jest najistotniejsze, przynajmniej z naszej perspektywy w wywiadzie Putina. Ze zdumieniem i oburzeniem przyjęto u nas opinię sformułowaną przez rosyjskiego prezydenta, w której plasował nas on po stronie długoletnich sojuszników Hitlera. Warto jednak dostrzec, że w opinii rosyjskiego prezydenta wcale nie to, czyli fakt domniemanego sojuszu, jest naganne, ale coś zupełnie innego. Otóż logika asymetrycznego związku politycznego, jakim był alians polsko – niemiecki, nakazywałaby, tak wydaje się to interpretować rosyjski prezydent, zgodę Warszawy na żądania Berlina w kwestii korytarza.
