Rosjanie przed tym uciekają. Wybierają Gruzję i ArmenięRosjanie przed tym uciekają. Wybierają Gruzję i Armenię

FacebookTwitter

Popyt na długoterminowy wynajem mieszkań w Gruzji i Armenii wzrósł w połowie sierpnia o 20-30 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku – podał niezależny rosyjski portal Ważnyje Istorii. Ma to związek z obawami Rosjan przed możliwą nową falą mobilizacji.

Według cytowanych przez portal agentów nieruchomości wzrost zainteresowania mieszkaniami w Tbilisi i Erywaniu wynika częściowo z czynników sezonowych, takich jak okres wakacyjny i zbliżający się początek roku szkolnego. Coraz więcej klientów z Rosji przyznaje jednak, że szuka mieszkania za granicą z powodu pogłosek o możliwej mobilizacji.

W Tbilisi popyt zaczął rosnąć pod koniec lipca. Pośrednicy oceniają, że zainteresowanie wynajmem zwiększyło się o 20-30 proc. W Erywaniu wzrost wyniósł 25-35 proc.

Zwiększone zainteresowanie Kaukazem i Ameryką Południową

Obywatele Rosji szukają zarówno lokali na miesiąc-trzy, jak i mieszkań na dłuższy okres. Krótsze umowy mają pozwolić przeczekać czas do wyborów, po których – według krążących pogłosek – może zostać ogłoszona mobilizacja. Inni chcą podpisać umowy już teraz, obawiając się wzrostu cen w przypadku masowego napływu Rosjan.

Jednocześnie - zaznacza portal - dane nie wskazują na nową masową falę emigracji. Organizacja Kowczeg, pomagająca rosyjskim emigrantom, poinformowała jednak, że w ciągu pierwszych 20 dni sierpnia otrzymała 6,3 raza więcej zapytań dotyczących wyjazdu z Rosji niż przez cały maj. Najczęściej pytano o warunki życia w Armenii, Gruzji, Serbii i państwach Ameryki Łacińskiej.

Nowa mobilizacja tuż po wyborach do Dumy Państwowej

Reuters twierdzi z kolei, że obawy przed mobilizacją nasiliły się po wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który 23 sierpnia powiedział, powołując się na ukraińskie informacje wywiadowcze, że Rosja może po wyborach do Dumy Państwowej zmobilizować dodatkowo 300 tys. żołnierzy. Głosowanie zaplanowano na 18-20 września. Zełenski ocenił, że w 2027 r. liczba dodatkowo powołanych może wzrosnąć łącznie do 500 tys. osób, a mobilizacja miałaby objąć przede wszystkim odległe regiony kraju, a nie największe miasta. Kreml nie potwierdził tych informacji.

Dziennik „Wall Street Journal” podał tymczasem, powołując się na przedstawicieli zachodnich służb wywiadowczych, że w Rosji prowadzone są zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia sprawdzające gotowość administracji do ewentualnej nowej mobilizacji. Według tych źródeł Kreml nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, a jeśli miałaby ona zapaść, najprawdopodobniej nastąpiłoby to po wrześniowych wyborach.

kh/PAP

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.