Wysadzenie NS. Niemcy w śledztwie wskazują na... rolę PolskiWysadzenie Nord Stream. Niemcy w śledztwie wskazują na... rolę Polski. Wróblewski: Jest silne domniemanie, że dała w jakiejś formie przyzwolenie

Niemieccy śledczy badają dowody, które sugerują, że za wysadzenie gazociągu Nord Stream mógł odpowiadać zespół sabotażystów, mający swoją bazę w Polsce. O sprawie poinformował "Wall Street Journal”.
Niemieccy śledczy badają dowody, które sugerują, że za wysadzenie gazociągu Nord Stream mógł odpowiadać zespół sabotażystów, mający swoją bazę w Polsce. O sprawie poinformował „Wall Street Journal”.
„Wall Street Journal” w swoim tekście porusza kwestię analizy danych z jachtu żaglowego „Andromeda” - istnieje podejrzenie, że został on wykorzystany do akcji wymierzonej w Nord Stream. Niemieccy śledczy zrekonstruowali dwutygodniowy rejs tej jednostki, wykorzystując do tego dane z jego sprzętu radiowego i nawigacyjnego, telefonów, a jak również kont e-mail.
Z ustaleń wynikam, że jacht wpłynął na polskie wody. Co więcej, Niemcy próbowali dopasować próbki DNA znalezione na jachcie do „co najmniej jednego ukraińskiego żołnierza”.
„Jest silne domniemanie, że Polska w jakiejś formie dała przyzwolenie”
Niemiecki wywiad przeprowadził olbrzymie śledztwo w tajemnicy przed Polską w sprawie wysadzenia NS2. W śledztwo włączony był wywiad Szwecji i Danii. Polska dowiedziała się z mediów mimo, że część tajnej niemieckiej operacji dochodzeniowej była prowadzona w Polsce. Z niezwykle dogłębnego śledztwa, włącznie z tajnym pobieraniem DNA od syna domniemanego ukraińskiego komandosa, wynika że operacje z terytorium Polski przeprowadziły ukraińskie służby. Jest silne domniemanie, że Polska w jakiejś formie dała przyzwolenie. Nie wiem co z tego na koniec wynika poza wzmacnianiem antyukraińskich nastrojów w Niemczech. Anty-polskich też
— skomentował doniesienia „Wall Street Journal” Tomasz Wróblewski, prezes think tanku Warsaw Enterprise Institute.
