Otóż w latach 70. w Londynie rozpoczęło się szaleństwo modernizacyjne. Stwierdzono, że stalica jest staromodna i architektonicznie zapóżniona w rozwoju, ponadto przybywało imigrantów i brakowało mieszkań. I to właśnie wtedy wzniesiono w kraju ok. 400 takich „towers”. Wieżowce budowano z tandetnych materiałów, według ówczesnych standardów bezpieczeństwa, często – gęsto omijając zasady bezpieczeństwa. Dziś niemal wszystkie są zapełnione przez imigrantów, zwłaszcza spoza Europy. W Grenfell Tower ogień tak szybko się rozprzestrzeniał, że zwróciło to uwagę specjalistów, i brytyjskich i polskich.”To nie powinno się zdarzyć – mówił inspektor odbioru budowlanego Andrzej Dobrucki. – Nigdy w moim zawodowym życiu nie widziałem, żeby pożar tak szybko objął cały budynek. Zwykle wypala się jedno – trzy mieszkania, a tu ogień szalał, ogarnął cały budynek, od wewnątrz i zewnątrz”. „Normalnie – twierdził brytyjski architekt Colin Brackett – architekci pracują nad tym, aby „lokalizować” potencjalny pożar do jednego, najwyżej kilku pomieszczeń. Ale teraz mamy wyśrubowane zasady bezpieczeństwa: systemy alarmowe, piętra oddzielone od klatek schodowych drzwiami, tak że klatki są bezpiecznym miejscem do ewakuacji, zraszacze, windy dla strażaków, na dole miejsca podjazdu dla jednostek straży. Wtedy tego nie było. Choć częściej stosuje się te nowoczesne zasady w hotelach i biurowcach niż w blokach mieszkalnych” – zakończył.
Brytyjska premier zarządzi śledztwo ws. przyczyn pożaru – ale co z tego? Już wiadomo, że wznosząc blok nie przestrzegano standardów bezpieczeństwa, i że dwa lata temu, ocieplając budynek, użyto materiałów łatwopalnych. No i co, wysiedli kilkuset mieszkańców razy 400 „towers”, w sumie ok. 2.4 mln ludzi? Dokąd? A może przeprowadzi generalne remonty, przystosowując je do dzisiejszych standardów? I zdzierając do żywego łatwopalny materiał ocieplający i plastikową okładzinę? Jeśli remont tego bloku 2 lata temu kosztował 10 mln, ile będzie kosztował gruntowny? Razy 400, bo tyle jest bloków. A co u nas? Polska jest zalana blokami z lat 70. Ostatnio „poszliśmy w ocieplanie” tych niejednokrotnie 10 – 15 -piętrowych budynków – ale co ze standardami bezpieczeństwa? Tych nie ruszyliśmy. Może czas i u nas pomyśleć o bezpieczeństwie ludzi, zasiedlających tysiące polskich „towers”?
16 czerwca 2017
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Otóż w latach 70. w Londynie rozpoczęło się szaleństwo modernizacyjne. Stwierdzono, że stalica jest staromodna i architektonicznie zapóżniona w rozwoju, ponadto przybywało imigrantów i brakowało mieszkań. I to właśnie wtedy wzniesiono w kraju ok. 400 takich „towers”. Wieżowce budowano z tandetnych materiałów, według ówczesnych standardów bezpieczeństwa, często – gęsto omijając zasady bezpieczeństwa. Dziś niemal wszystkie są zapełnione przez imigrantów, zwłaszcza spoza Europy. W Grenfell Tower ogień tak szybko się rozprzestrzeniał, że zwróciło to uwagę specjalistów, i brytyjskich i polskich.”To nie powinno się zdarzyć – mówił inspektor odbioru budowlanego Andrzej Dobrucki. – Nigdy w moim zawodowym życiu nie widziałem, żeby pożar tak szybko objął cały budynek. Zwykle wypala się jedno – trzy mieszkania, a tu ogień szalał, ogarnął cały budynek, od wewnątrz i zewnątrz”. „Normalnie – twierdził brytyjski architekt Colin Brackett – architekci pracują nad tym, aby „lokalizować” potencjalny pożar do jednego, najwyżej kilku pomieszczeń. Ale teraz mamy wyśrubowane zasady bezpieczeństwa: systemy alarmowe, piętra oddzielone od klatek schodowych drzwiami, tak że klatki są bezpiecznym miejscem do ewakuacji, zraszacze, windy dla strażaków, na dole miejsca podjazdu dla jednostek straży. Wtedy tego nie było. Choć częściej stosuje się te nowoczesne zasady w hotelach i biurowcach niż w blokach mieszkalnych” – zakończył.
Brytyjska premier zarządzi śledztwo ws. przyczyn pożaru – ale co z tego? Już wiadomo, że wznosząc blok nie przestrzegano standardów bezpieczeństwa, i że dwa lata temu, ocieplając budynek, użyto materiałów łatwopalnych. No i co, wysiedli kilkuset mieszkańców razy 400 „towers”, w sumie ok. 2.4 mln ludzi? Dokąd? A może przeprowadzi generalne remonty, przystosowując je do dzisiejszych standardów? I zdzierając do żywego łatwopalny materiał ocieplający i plastikową okładzinę? Jeśli remont tego bloku 2 lata temu kosztował 10 mln, ile będzie kosztował gruntowny? Razy 400, bo tyle jest bloków. A co u nas? Polska jest zalana blokami z lat 70. Ostatnio „poszliśmy w ocieplanie” tych niejednokrotnie 10 – 15 -piętrowych budynków – ale co ze standardami bezpieczeństwa? Tych nie ruszyliśmy. Może czas i u nas pomyśleć o bezpieczeństwie ludzi, zasiedlających tysiące polskich „towers”?
16 czerwca 2017
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/344594-grenfell-tower-i-polskie-bloki-z-lat-70?strona=2
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.