Obecny konflikt społeczny odegra fundamentalną rolę w 2017 roku. Jeśli Hollande się ugnie przed związkowcami, to straci resztki wiarygodności
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl francuski politolog Bruno Cautrès z Centrum Badań nad Francuskim Życiem Politycznym w Paryżu (CEVIPOF).
wPolityce.pl: Zbliża się Euro2016, a francuskie związki zawodowe zapowiadają kolejne strajki. Zamierzają sparaliżować transport kolejowy i lotniska w chwili gdy zostaną rozegrane pierwsze mecze. Ma to zmusić rząd Manuela Vallsa do wycofania tzw. ustawy El Khomri, która ma uelastycznić francuski rynek pracy. Rząd się ugnie pod naciskiem związkowców czy wybuchnie chaos?
Bruno Cautrès: Francuski rząd nie ma zamiaru, w każdym razie obecnie, łagodzić założeń ustawy El Khomri. Głównym założeniem reformy jest artykuł nr 2 ustawy (przewidujący przedłużenie czasu pracy w oparciu o negocjacje i umowy zbiorowe-red.) i Valls dał wyraźnie do zrozumienia, że się z niego nie wycofa, czego domagają się związkowcy. Tekst ustawy – jak twierdzi premier - już „ewoluował” i nie może więc ulec dalszym zmianom. Zresztą proces legislacyjny wciąż się nie zakończył: ustawa będzie jeszcze dyskutowana w Senacie, gdzie większość ma prawica, a następnie wróci ponownie do zdominowanej przez lewicę izby niższej. Rząd zapewne spróbuje przy tej okazji wprowadzić do niej mniejsze zmiany, tak aby zyskać na czasie. Tak długo jak będzie trwał proces legislacyjny, będą trwały strajki. To jest nieuniknione. Nie oznacza to jednak, że Francja pogrąży się w chaosie. Wszyscy, także związkowcy, chcą, by Euro2016 się udało. To ważna impreza z powodów wizerunkowych a pozytywny wizerunek i napływ turystów to coś, czego Francja teraz bardzo potrzebuje.
No dobrze, ale czy strajki i manifestacje w chwili Euro2016 nie zwiększają ryzyka zamachów, i tak już bardzo wysokiego? Policja jest tak zajęta pilnowaniem związkowców, że nie ma czasu pilnować islamistów…
Ryzyko zamachów jest i tak, jak pani zresztą sama powiedziała, bardzo wysokie. Strajki i protesty nie mają tu nic do rzeczy. Zmobilizowano ogromne siły policyjne by zapewnić bezpieczeństwo Euro2016. Myślę, ze związkowcy także mają świadomość ryzyka zamachów i jednak spuszczą nieco z tonu.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Obecny konflikt społeczny odegra fundamentalną rolę w 2017 roku. Jeśli Hollande się ugnie przed związkowcami, to straci resztki wiarygodności
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl francuski politolog Bruno Cautrès z Centrum Badań nad Francuskim Życiem Politycznym w Paryżu (CEVIPOF).
wPolityce.pl: Zbliża się Euro2016, a francuskie związki zawodowe zapowiadają kolejne strajki. Zamierzają sparaliżować transport kolejowy i lotniska w chwili gdy zostaną rozegrane pierwsze mecze. Ma to zmusić rząd Manuela Vallsa do wycofania tzw. ustawy El Khomri, która ma uelastycznić francuski rynek pracy. Rząd się ugnie pod naciskiem związkowców czy wybuchnie chaos?
Bruno Cautrès: Francuski rząd nie ma zamiaru, w każdym razie obecnie, łagodzić założeń ustawy El Khomri. Głównym założeniem reformy jest artykuł nr 2 ustawy (przewidujący przedłużenie czasu pracy w oparciu o negocjacje i umowy zbiorowe-red.) i Valls dał wyraźnie do zrozumienia, że się z niego nie wycofa, czego domagają się związkowcy. Tekst ustawy – jak twierdzi premier - już „ewoluował” i nie może więc ulec dalszym zmianom. Zresztą proces legislacyjny wciąż się nie zakończył: ustawa będzie jeszcze dyskutowana w Senacie, gdzie większość ma prawica, a następnie wróci ponownie do zdominowanej przez lewicę izby niższej. Rząd zapewne spróbuje przy tej okazji wprowadzić do niej mniejsze zmiany, tak aby zyskać na czasie. Tak długo jak będzie trwał proces legislacyjny, będą trwały strajki. To jest nieuniknione. Nie oznacza to jednak, że Francja pogrąży się w chaosie. Wszyscy, także związkowcy, chcą, by Euro2016 się udało. To ważna impreza z powodów wizerunkowych a pozytywny wizerunek i napływ turystów to coś, czego Francja teraz bardzo potrzebuje.
No dobrze, ale czy strajki i manifestacje w chwili Euro2016 nie zwiększają ryzyka zamachów, i tak już bardzo wysokiego? Policja jest tak zajęta pilnowaniem związkowców, że nie ma czasu pilnować islamistów…
Ryzyko zamachów jest i tak, jak pani zresztą sama powiedziała, bardzo wysokie. Strajki i protesty nie mają tu nic do rzeczy. Zmobilizowano ogromne siły policyjne by zapewnić bezpieczeństwo Euro2016. Myślę, ze związkowcy także mają świadomość ryzyka zamachów i jednak spuszczą nieco z tonu.
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/295300-strajki-sparalizuja-euro2016-francuski-politolog-ryzyko-zamachow-i-tak-jest-juz-bardzo-wysokie-nasz-wywiad