Strajki sparaliżują Euro2016? Francuski politolog: „Ryzyko zamachów i tak jest już bardzo wysokie”. NASZ WYWIAD

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. cgt.fr / CEVIPOF
Fot. cgt.fr / CEVIPOF

Czy ustawa El Khomri jest krzywdząca dla pracowników czy jest zwyczajnie niezbędna, by francuski rynek pracy znów stał się konkurencyjny, a wraz z nim francuski przemysł?

To kwestia względna. Rynek pracy we Francji jest dość protekcjonistyczny, szczególnie w porównaniu z innymi krajami europejskimi, ale na przestrzeni ostatnich 15 lat sporo ewoluował, stał się zdecydowanie bardziej elastyczny. W szczególności w odniesieniu do czasu pracy. Mało kto pracuje jeszcze te ustawowe 35 godzin tygodniowo. Francja pilnie potrzebuje reform ale nie ma niestety konsensusu społecznego i politycznego co do tego, co oznacza słowo „reforma”. Dla jednych to słowo jest równoznaczne z modernizacją, krokiem do przodu, dla innych oznacza niesprawiedliwość i pogłębianie nierówności. Sama lewica jest zresztą obecnie bardzo podzielona. W rządzącej partii Socjalistycznej prezydenta Francoisa Hollande’a mamy z jednej strony frakcję, która akceptuje globalizację i integracje ekonomiczną w ramach Unii, oraz drugą frakcję, która jest wrogo nastawiona do globalizacji i otwartych rynków. W konsekwencji przekaz jest dość niespójny – z jednej strony nawoływanie do zwiększania konkurencyjności gospodarki, a z drugiej obietnice zwiększenia redystrybucji. To zresztą nic nowego, to odwieczny problem lewicy.

W jaki sposób konflikt między rządem z zawiązkami zawodowymi będzie rzutował na wybory prezydenckie w maju przyszłego roku? A konkretnie na szanse reelekcji Hollande’a? Związkowcy to tradycyjny elektorat lewicy, a obecny prezydent i tak już dołuje w sondażach….

Obecny konflikt społeczny odegra fundamentalną rolę w 2017 roku. Jeśli Hollande się ugnie przed związkowcami, to straci resztki wiarygodności. Jeśli przepcha zaś tą reformę, to będzie mógł się zaprezentować jako reformator na lewicy, który wytrzymał presję i przeprowadził reformę mimo silnego oporu we własnej partii. Nawet jeśli mu się to uda, to jego szanse na zwycięstwo i tak są znikome. Druga kadencja Hollande’a nie jest całkowicie niemożliwa, ale jednak mało prawdopodobna. Ludzie mają dość polityków, którzy przez ostatnie 40 lat okupowali stanowiska i nawet gdy znikają z życia politycznego, vide Sarkozy, to przy następnych wyborach wracają jak bumerang. A problemy, które trapią kraj, pozostają nierozwiązane. Czuć koniec pewnej epoki. Te wybory prezydenckie będą inne niż poprzednie, nie tylko dlatego, że szansę na wygraną ma w nich lider Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Rozmawiała Aleksandra Rybińska


Polecamy „wSklepiku.pl”: „Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach”.

Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą mieć jasność w kwestii świętych wojen.

« poprzednia strona
12

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych