Liczby włącznie z danymi statystycznymi są bezcenne dla rozumienia świata, rozwiewania mitów, obalania propagandy i prowadzenia polityki słusznej i skutecznej. „Matma to moc”, „matma to władza” – także w rozwijającym się kryzysie imigracyjnym Unii Europejskiej.

Unijne instytucje władzy, państwa członkowskie i społeczeństwa zaczęły już około 2014 roku przypuszczać, że istotną rolę w tsunami imigrantów z Afryki i Azji grają międzynarodowe zorganizowane grupy przestępcze profesjonalnych przemytników ludzi. Ale dopiero w styczniu 2016 roku ogłoszono wyniki pierwszych badań empirycznych na ten temat. Europejski Urząd Policji Europol – agencja UE – przeprowadził badania ankietowe na dużej i prawdopodobnie reprezentatywnej próbie statystycznej około 1500 nieregularnych imigrantów o różnym statusie, włącznie z uchodźcami według definicji ONZ, uchodźcami wojennymi i imigrantami ekonomicznymi.

Wyniki dotyczące zorganizowanego przemytu ludzi potwierdziły najdalej idące przypuszczenia: aż 90 procent nieregularnych imigrantów korzystało z usług przemytników. Opłata za usługę wynosiła „średnio od 3 tysięcy do 6 tysięcy dolarów amerykańskich”, ale górna z tych liczb jest mocno zaniżona w porównaniu ze stawkami znanymi z wykrytych przypadków przemytu ludzi. Stawki te najczęściej sięgały około 15 tysięcy dolarów za całą długą trasę na przykład z Pakistanu, Afganistanu, Iraku, Syrii, Etiopii, Somalii, Nigerii lub Konga do wnętrza UE. Jeśli przyjąć 15 tysięcy dolarów za rzeczywistą górną granicę wysokości standardowych stawek, a 3 tysiące dolarów za granicę dolną, właściwa średnia równa się 9 tysięcy dolarów.

Frontex – Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich UE – szacuje sumę nieregularnych imigrantów, którzy w 2015 roku przybyli do Unii drogami morskimi i lądowymi, na ponad 1,5 miliona, z czego ponad milion przez Morze Śródziemne włącznie z Morzem Egejskim między Turcją a Grecją. Ponieważ 90 procent, zatem ponad 1,35 miliona imigrantów skorzystało z przemytu ludzi, a średnia opłata za osobę wynosiła 9 tysięcy dolarów, przemytnicy ludzi do Unii Europejskiej osiągnęli w 2015 roku prawdopodobny przychód w wysokości ponad 12,15 miliardów dolarów amerykańskich.

Nie ogłoszono żadnych badań nad strukturą kosztów i ogólnie biznesplanów przemytu, lecz prawdopodobnie wydatki logistyczne – w tym na zardzewiałe kutry rybackie ściągane z wybrzeży Libii i całej Afryki Północnej oraz na gumowe pontony importowane z Chin – są stosunkowo niskie. Przypuszczalnie większość wydatków to łapówki dla polityków, urzędników, funkcjonariuszy i żołnierzy krajów granicznych – po obu stronach zewnętrznej granicy Unii – oraz krajów tranzytowych.

Przychód przemytników ludzi do UE wyniósł w przybliżeniu 117 razy więcej od budżetu Europolu, 79 razy więcej od budżetu Frontexu i 18 razy więcej od budżetu wielkiej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych za 2015 rok. Wyniósł również trzy czwarte całej pomocy rozwojowej – gospodarczej i innej – wszystkich instytucji UE dla reszty świata, również w jego regionach odległych od głównych źródeł imigracji do Europy. Unijne agencje nie muszą osiągać zysku i mogą całe środki budżetowe wydawać na koszty wszelkiego rodzaju, lecz Europol i Europejska Służba Działań Zewnętrznych mają liczne zadania poza dziedziną imigracji, ochrony granic i zwalczania przemytu ludzi. UE z różnych innych tytułów ogólnego unijnego budżetu oraz państwa członkowskie z budżetów narodowych wydają razem wielokrotnie więcej, niż Europol, Frontex i ESDZ, na zarządzanie kryzysem imigracyjnym. Ale porównania z wymierną potęgą przemytników ludzi pokazują, że walka będzie bardzo trudna, a kryzys będzie rozwijać się dalej.

CZYTAJ TEŻ: Przez Polskę do Niemiec – nową trasę masowej migracji spróbują przetrzeć uchodźcy prawdziwi, rzekomi i przemytnicy ludzi