Bilans otwarcia: Rosja Putina w recesji i na dopingu - bez chleba i igrzysk

Fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUGININ/RIA NOVOSTI/KREMLIN POOL
Fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUGININ/RIA NOVOSTI/KREMLIN POOL

Poczytny „The Economist” w artykule pod tytułem „Mistrz sytuacji kryzysowych” rozważa postać dowódcy rosyjskiego wojska, Siergieja Kużugietowicza Szojgu jako następcy Władimira Putina na fotelu prezydenta. Nie bez przyczyny, bo aferalna Rosja Putina nie schodzi z „jedynek” gazet i portali internetowych.

Przez ostatni tydzień światowe media nieprzerwanie grzmiały o dopingu wśród rosyjskich lekkoatletów, przyzwolenia władz na ten proceder, a nawet zaangażowania FSB w niszczenie próbek pobranych od sportowców zanim zbadano je w Centralnym Laboratorium Antydopingowym w Moskwie. Wynik: Rosyjska Federacja Lekkoatletyczna może zostać wykluczona z międzynarodowych struktur (IAAF), a sportowcy z tego kraju najprawdopodobniej nie pojadą na Olimpiadę w Rio.

Dzieje się tak, gdy w najlepsze trwa skandal korupcyjny w innej światowej federacji - tej od piłki nożnej - FIFA. W tym przypadku, Rosja zajmuje równie niechlubne i centralne miejsce. Chodzi między innymi o łapówki w zamian za decyzje o przyznaniu organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2018 roku. Czyżby miało już nie być igrzysk dla ludu? Byłby to cios w sam środek dumnej rosyjskiej duszy.

Skołatanej duszy, gdy cofnąć się w czasie tylko o niespełna dwa tygodnie do dnia katastrofy rosyjskiego Airbusa nad Synajem. Zginęło 224 turystów wracających z wakacji w Egipcie. Wywiady brytyjski i amerykański wskazują jako przyczynę na wybuch bomby. Do zamachu w odwet za zaangażowanie militarne Rosji w Syrii przyznała się lokalna komórka ISIS .

Retrospekcja światowych wydarzeń wiedzie do innej katastrofy powietrznej – zestrzelenia malezyjskiego Boeinga MH-17 nad Ukrainą. Przed niespełna miesiącem Holendrzy ogłosili raport dotyczący tej katastrofy określająć rodzaj użytej rakiety. Rosyjskiej rakiety wystrzelonej z rosyjskiej wyrzutni, którą to bronią dysponowała tylko Rosja!

W kraju rządzonym autorytarnie za sytuację i każdy aspekt życia obywateli odpowiada jedna osoba – przywódca. To cena za nieograniczoną władzę. Gdy jego władza niesie stabilność, dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa słupki poparcia mogą sięgać niemal 100 proc. Jednak gdy sprawy nie idą dobrze, a źle lub bardzo źle przywódca musi trzymać się na baczności. Jeśli nie może dać igrzysk to musi zapewnić choć chleb.

Przywódca Rosji, Władimir Putin, ogłosił właśnie, że gospodarka tego kraju osiągnęła równowagę i teraz może już być tylko lepiej. Warto przeegzaminować to twierdzenie. Rzeczywiście miesiąc do miesiąca PKB wzrósł w paździertniku 0,3 proc. Zanotowano też nieznaczny miesięczny napływ kapitału netto, pierwszy od 2010 roku. Udana okazała się przedwczorajsza aukcja papierów wartościowych na której sprzedano 30 bilionów rubli, równowartość 465 milionów dolarów amerykańskich. Tyle i… tylko tyle.

W zeszłym roku z Rosji wypłynął kapitał wartości 150 miliardów dolarów, przez 9 miesięcy tego roku 45 miliardów, a do końca roku liczba ta może wzrosnąć 70 miliardów dolarów według przewidywań Banku Centralnego. Cena ropy Ural kołacze się w okolicy 43 dolarów za baryłkę, a rosyjski ruble idzie znowu w dół - wczoraj do poziomu 65 rubli za dolara. Osławione, jeszcze dostępne rezerwy walutowe mogą skończyć się nawet w pierwszej połowie przyszłego roku. Lwią ich część pochłonął system bankowy, w którym małe i średnie banki tracą płynność z szybkością nawet tuzina miesięcznie.

12
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...