Książulo zszokował fanów drogą mrożonkąKoniec wielkiego mitu? Książulo zszokował fanów drogą mrożonką. „Głos ludu” wybrał wielki biznes

Dotychczas bezkompromisowy sędzia polskiej gastronomii sam stanął pod pręgierzem surowej oceny. Szymon Nyczke, znany milionom internautów jako Książulo, wywołał prawdziwy festiwal oburzenia. Wszystko za sprawą debiutu jego autorskiej mrożonej pizzy, która w wygórowanej cenie trafiła do sieci sklepów Żabka.
Przez lata budował swoją pozycję w sieci jako bezkompromisowy recenzent lokali gastronomicznych. Oceniał potrawy bez taryfy ulgowej, patrząc na nie z perspektywy klienta i jego portfela. Wyróżnienie autorskim znakiem MUALA oznaczało dla lokali gwałtowny wzrost liczby klientów, a negatywna recenzja potrafiła pogrążyć biznes. Filmy influencera zdobywały milionowe wyświetlenia, przynosząc mu ogromne zyski.
O skali przychodów Książula mówi choćby to, że we wrześniu 2026 roku twórca odebrał fabrycznie nowe Porsche 911 Turbo S. Jego cena z dodatkami przekracza 1,5 mln zł. Wizerunek skromnego obrońcy zwykłego konsumenta zderzył się jednak z twardymi realiami wielkiego biznesu.
Pazerność czy standard? Mrożonka w cenie obiadu
Sieć Żabka wyznaczyła oficjalną premierę mrożonej Muala Pizzy na 7 października 2026 roku. Dystrybucja obejmie ponad 13 tysięcy placówek tej sieci, a cenę ustalono na poziomie 24,99 zł za sztukę. Produkt w amerykańskim stylu na grubym cieście ma dwa warianty: serowy Fat Cheese oraz Fat Peppa z salami pepperoni.
Ta cena wywołała szczególne kontrowersje. Komentujący fani wytykają influencerowi podwójne standardy. W czerwcu 2026 roku Książulo krytykował w swoich materiałach pizzę Roberta Makłowicza z Biedronki, zarzucając jej nadmiar ciasta i małą ilość dodatków. Teraz sam sygnuje swoim wizerunkiem produkt na grubym, puszystym spodzie. Receptura również stała się przedmiotem dyskusji.
Słowacka produkcja. Chemiczny skład?
Na kontrowersyjny skład nowej propozycji zwrócił uwagę Kamil z profilu Pomysłodawcy. W wariancie Fat Cheese sos serowy zawiera fosforany sodu i skrobię modyfikowaną. W składzie znajdziemy też gumę guar, gumę ksantanową, syntetyczne aromaty oraz sorbinian potasu jako konserwant. Z kolei w Fat Peppa salami zawiera azotyn sodu, a ciasto w obu wersjach oparto na polepszaczach piekarniczych i mono- oraz diglicerydach kwasów tłuszczowych. Pizze firmowane przez Roberta Makłowicza charakteryzują się krótszymi recepturami.
Emocje wzbudził też fakt, że produkt powstaje poza granicami kraju. Produkcję powierzono słowackiej firmie MINIT Slovakia, działającej na licencji spółki Quality Prime. W nagraniu na YouTube twórca tłumaczył, że zdecydowały względy technologiczne:
„Staraliśmy się jak najwięcej zrobić w Polsce, ale technologicznie nie mogliśmy dojść do jakości, którą chcieliśmy uzyskać”
- mówił Książulo.
Ryzykowna gra o zaufanie
Fala krytyki zalała kanał youtubera. Statystyki widoczne pod niemal półtoragodzinnym filmem wyjaśniającym kulisy projektu odnotowały około 32 tysięcy ocen negatywnych, jak wynika z informacji o reakcji widzów. Jeden z komentujących napisał pod nagraniem:
„I stracił całą wiarygodność, tak narzekał na ceny jedzenia, a zrobił mrożonkę za 25 zł xd”
- napisał internauta w komentarzu.
Twórca odpiera zarzuty o komercjalizację. W nagraniu wyjaśniającym zasady sprzedaży przekonywał, że nie reklamuje sieci, lecz wprowadza na rynek własny produkt:
„To nie jest współpraca reklamowa z Żabką. To nie jest promocja Żabki (choć mimochodem jest), ale to jest mój produkt, do którego mam prawa, i po prostu zdecydowałem się go puścić do Żabki. To nie jest reklama ich produktu, bo on jest mój”
- oświadczył Nyczke.
Na tym tle pojawiają się także szacunki dotyczące możliwych przychodów. Jak wynika z analizy finansowej Jakuba Charchalisa publikowanej w serwisie X, przy skali 13 tysięcy sklepów i nakładzie 1,5 miliona sztuk przychód może być ogromny. Szacuje się go na 37,5 miliona złotych. Po odliczeniu kosztów produkcji, opakowań i logistyki zysk netto dla twórcy mógłby wynieść blisko 4 miliony złotych. Taki biznes może uniezależnić go od wyświetleń na YouTube, ale jednocześnie wystawia na próbę zaufanie widzów, które przez lata budował jako recenzent stojący po stronie klienta. Czy nowy biznes Książula chwyci? Czy nadal będzie się on cieszył taką popularnością na YouTubie? Jest tylko jedna odpowiedź, skrajnie banalna, ale prawdziwa: czas pokaże.
źr. wPolityce.pl



