Tak źle nie było od dawna! Rządowy CBOS nie zostawia złudzeń!Tak źle nie było od dawna! Rządowy CBOS nie zostawia złudzeń!

Tak gwałtownego zwrotu w nastrojach społecznych dawno nie notowano. Z najnowszego badania CBOS wynika, że negatywne oceny kierunku spraw w Polsce przekroczyły psychologiczną barierę 50 procent. Skok liczby niezadowolonych obywateli jest drastyczny, a grupa optymistów topnieje w błyskawicznym tempie.
Z najnowszych danych CBOS wyłania się ponury obraz społecznych nastrojów. Już sierpniu - miesiącu wakacyjnym - odsetek obywateli krytycznie patrzących na ogólny kierunek rozwoju sytuacji w Polsce wynosił aż 47 proc..
Wrześniowy pomiar przyniósł jednak wyraźne tąpnięcie. Jest jeszcze gorzej i to już nie tylko jesienna chandra, ale coraz większe zmęczenie naszych rodaków aktualnymi rządami.
Obecnie aż 54 proc. Polaków ocenia sytuację w kraju negatywnie. Oznacza to gwałtowny wzrost o 7 punktów procentowych w zaledwie jeden miesiąc! Obywatele coraz wyraźniej odczuwają niepewność jutra, co bezpośrednio przekłada się na ocenę ogólnej kondycji państwa.
Topnieje obóz zadowolonych. Różnica jest bezlitosna
W parze ze skokiem pesymizmu idzie widoczny odpływ zadowolonych z obecnego kursu spraw. Odsetek ankietowanych, którzy uważają, że sytuacja w Polsce rozwija się w dobrym kierunku, stopniał do poziomu 26 proc. (wobec 31 proc. notowanych jeszcze miesiąc wcześniej).
Oznacza to, że negatywne oceny przeważają nad pozytywnymi ponaddwukrotnie. Według badania CBOS-u aż 54 proc. ankietowanych uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku (+7 pkt proc. m/m), zaledwie 26 proc. ocenia sytuację pozytywnie (-5 pkt proc. m/m). Pozostali nie mają sprecyzowanego zdania lub oceniają sytuację jako trudną do jednoznacznego zdefiniowania.
Tak wyraźna dysproporcja i gwałtowny zwrot w tak krótkim czasie to czytelny sygnał, że dotychczasowy kredyt zaufania i spokój społeczny ulegają wyczerpaniu.
Co stoi za nagłym wzrostem pesymizmu?
Na tak wyraźne pogorszenie ocen nakłada się splot czynników ekonomicznych i społecznych, z którymi mierzą się gospodarstwa domowe.
Bez wątpienia do kluczowych należą presja kosztowa i inflacyjna: niegasnące obawy o koszty energii, ogrzewania oraz ogólne koszty utrzymania w okresie jesienno-zimowym.
Do tego dochodzą większe obciążenia finansowe, czyli rosnące daniny i presja fiskalna, która bezpośrednio odbija się na stabilności domowych budżetów i kondycji małych przedsiębiorstw.
Na to nakłada się brak poczucia stabilności gospodarczej oraz obawy o spowolnienie na rynku pracy.
Wyraźny sygnał ostrzegawczy
Gdy ponad połowa społeczeństwa deklaruje otwarte rozczarowanie i pesymizm, trudno mówić o chwilowej fluktuacji danych Wyniki wrześniowego badania pokazują, że obywatele coraz surowiej rozliczają rzeczywistość przez pryzmat własnych portfeli i poczucia bezpieczeństwa.
Dla decydentów to jasny znak: w obliczu rosnących wydatków i gospodarczej niepewności przestrzeń na błędy drastycznie się kurczy, o ile w ogóle jeszcze istnieje.
źr. wPolityce.pl za bankier.pl
