Zuzanna Kurtyka: „Minęło sześć lat, ale ta tragedia ciągle wraca”

Fot. PAP/Stanisław Rozpędzik
Fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

Jako żona ofiary tej tragedii mam prawo domagać się jednoznacznego wyjaśnienia jej przyczyn. Zresztą, wszyscy Polacy mają takie prawo, bo stracili przedstawicieli polskiego państwa

– podkreśla w rozmowie z Onetem Zuzanna Kurtyka.

Żona tragicznie zmarłego w Smoleńsku prezesa IPN Janusza Kurtyki oraz przewodnicząca Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 stanowczo sprzeciwia się zarzutowi, że zespół Antoniego Macierewicza pracuje pod tezę zamachu.

Tak nie jest. (…) Nam nikt nie wróci naszych bliskich do życia. Mamy prawo do poznania okoliczności, bez względu na to, jakie są

– mówi Zuzanna Kurtyka.

Twierdzi, że stacje telewizyjne celowo skłócały ze sobą rodziny ofiar katastrofy zapraszając do studia rodziny o odmiennych poglądach.

Dziennikarze ewidentnie manipulowali w ten sposób nami, zmuszając nas do niekomfortowych sytuacji. Nie chcieliśmy ze sobą polemizować

– tłumaczy.

Choć zastanawia się, czy po 10 kwietnia 2010 nie powinna zrobić jeszcze więcej, to przyznaje, że i tak jest zaskoczona tym, co udało jej się już zdziałać. Pojechała na przykład do Smoleńska, żeby umieścić w miejscu tragedii tablicę opisującą, co się tam stało i jaki był cel wizyty delegacji prezydenckiej. Czasem przeraża ją zakres zadań, które chciałaby dokończyć po mężu – głównie w dziedzinie naukowej i w zakresie promowania polskiej historii poza granicami kraju.

Wciąż trudno jej zaglądać do biblioteki męża.

Bardzo ciężko otwierać te drzwi. Minęło sześć lat, ale ta tragedia ciągle wraca, więc ten czas ulega modyfikacji, obiektywnemu skróceniu.

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...