"Projekt Nowoczesna to sprytny plan establishmentu biznesowo-politycznego na utrzymanie obecnego stanu rzeczy"

PAP/Wojciech Pacewicz
PAP/Wojciech Pacewicz

Cztery miesiące, pompowanie w mediach i sondażach oraz niespotykanie dużo pieniędzy w niespotykanie krótkim czasie – tak w skrócie można podsumować działalność partii Ryszarda Petru Nowoczesna. Kreacji, która ma być jedną z ostatnich szans na uratowanie III RP.

24 kwietnia 2015 roku Ryszard Petru zapowiada powstanie stowarzyszenia Nowoczesna PL (zarejestrowane 2.07.2015). Od tego momentu szybko staje się ulubieńcem mediów. I o ile przez pierwsze trzy i pół miesiąca tego roku pojawiał się w mediach okazjonalnie, to już od połowy kwietnia do 1 października tego roku pojawił się co najmniej 59 razy w czołowych radiowych i telewizyjnych programach publicystycznych. Do tego trzeba doliczyć liczne wypowiedzi w dziennikach i artykuły prasowe. Nadmierne pompowanie Petru znalazło nawet swój wydźwięk w comiesięcznym raporcie TVP dotyczącym ilości czasu antenowego przeznaczanego dla poszczególnych partii politycznych. W jednym tylko tygodniu – od 21 do 27 września – przedstawiciele partii Petru byli pokazywani łącznie przez 16 minut, czyli aż o 6 dłużej niż PO i PiS łącznie. Trzeba przy tym powiedzieć, że Nowoczesna i jej lider są pokazywani, w znakomitej większości przypadków, w bardzo pozytywnym świetle.

Petru jest przedstawiany jako nowoczesny, elegancki i kulturalny ekonomista-technokrata, który przyniesie zmianę na polskiej scenie politycznej. Zakłamany obraz rzeczywistości i medialne wsparcie polega nie tylko na odpowiednim doborze słów Ryszarda Petru, ale nawet w przekazie z jego wieców. Do historii przejdą zestawione ujęcia z Wiadomości i Faktów oraz zdjęcia robione z góry uczestnikom spotkań na miejskich placach. W telewizji wygląda to tak, jakby przychodziły na nie tłumy ludzi, w rzeczywistości spotkania cieszyły się mizerną, najwyżej kilkunastoosobową frekwencją.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Tłumy” na wiecach Ryszarda Petru? Internauci obnażają manipulacje mediów mainstreamowych. ZOBACZ ZDJĘCIA

Żadne z mainstreamowych mediów nie zająknęło się o podejrzanym finansowaniu Nowoczesnej. Parasol ochronny roztoczony nad Petru nie pozwolił postawić pytania o jego udział w licznych, tworzonych naprędce fundacjach, spółkach i stowarzyszeniach (wszelkie próby pytania Ryszarda Petru o tę kwestię kończą się histerią i blokowaniem w mediach społecznościowych). Media nie mówiły też wcześniejszym politycznym zaangażowaniu kandydatów do parlamentu partii, mającej rzekomo przynieść odświeżenie sceny politycznej. Ugrupowanie tworzone jest w dużej mierze z ludzi dawniej związanych z Platformą Obywatelską, kancelarią Komorowskiego, Unią Wolności, Stronnictwem Demokratycznym, wielkim biznesem i korporacjami. Wystarczy tu wspomnieć chociażby o kilku „jedynkach” Nowoczesnej: Piotrze Misiło, Jerzym Meysztowiczu, czy Mirosława Pampuchu, byłych członkach PO. Resztę zajmują ludzie dobrani całkowicie przypadkowo, nieznani szerzej nawet w swoim regionie. Do tego należy wspomnieć o zaangażowaniu w kampanię Nowoczesnej takich ludzi jak Rafał Szymczak, były PR-owiec Bogdana Klicha, czy Sławomir Potapowicz wiceprzewodniczący SD.

Swoją drogą cała kampania opiera się tylko na osobie Ryszarda Petru. To on przyjeżdża na wiece, to on udziela wywiadów, to on ściąga na siebie całą uwagę. No bo kogo wyślą do mediów? Kandydatkę, która nie wie ilu jest posłów w Sejmie, czy może Klaudię, która śpiewa o złym Kaczyńskim? Reszta nie chce się wychylać, bo szybko zostaliby zdemaskowani jako byli działacze polityczni albo oderwani od rzeczywistości pomocnicy, którzy przywożą nowym Subaru ulotki wyborcze (autentyk).

Równocześnie (i zapewne znowu nieprzypadkowo) z Ryszardem Petru do mediów jako „ekspert” i komentator bieżącej polityki powrócił Leszek Balcerowicz – guru lidera Nowoczesnej. Jego przesłanie jest proste: trzeba bronić Polski przed powrotem PiS do władzy, a Petru to znakomity ekonomista – jedyny w swoim rodzaju fachowiec, na którego warto postawić. Dał temu wyraz chociażby w ostatnim wywiadzie dla Gazety Wyborczej pod wiele mówiącym tytułem „PiS musi odejść”.

Nowoczesna w istocie nie jest ani partią polityczną, ani ruchem społecznym a raczej produktem marketingowym mającym zagospodarować trochę miejsca na polskiej scenie politycznej. Potwierdzają to chociażby maile działaczy Nowoczesnej, które wyciekły do opinii publicznej. Przebija w nich brak jakiegokolwiek programu politycznego, bylejakość i chaos. Jeden ze współpracowników Petru przyznał nawet, że ich postulaty uderzają w rodziny z dziećmi.

Ciąg dalszy czytaj na następnej stronie.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...