Z jakichś względów wierzą, że nikt nigdy ich za to wszystko nie rozliczy, więc w swoim mniemaniu mogą robić co chcą

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski, pisarz i dziennikarz śledczy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prokurator chciał stawiać zarzuty Grabarczykowi, stracił śledztwo. Układ chroni swoich?

wPolityce.pl: Szybko się uwijają chłopaki. Tak kompletnie bez wstydu?

Witold Gadowski: W państwie, w którym demokracja jest wioską Potiomkinowską nie można na poważnie traktować obowiązków śledczych czy prokuratorskich. Podobnie jak nie może też być poważnych dziennikarzy śledczych.

Czy to nie jest jednak za duże ryzyko nawet dla nich? Czy sądzą, że ktoś uwierzy, że prokuratora odwołano przypadkowo? Przecież sprawa Grabarczyka jest zupełnie świeża.

Oni czują się kompletnie bezkarni. Z jakichś względów wierzą, że nikt nigdy ich za to wszystko nie rozliczy, więc  w swoim mniemaniu mogą robić co chcą. A ponieważ ich formacja umysłowa jest niska, to bezkarność łączy się u nich z chamstwem.

Czy bezkarność obecnej ekipy politycznej jest funkcją słabości dziennikarstwa śledczego?

Powtórzę: dziś nie ma dziennikarstwa śledczego. Jeśli się jacyś uchowali, to są oni na marginesie medialnym, wyrzuceni poza obieg szerokiej świadomości publicznej. Są takie podróbki udające dziennikarzy śledczych, jak ci z TVN. Albo inni udawacze, którzy robią jakieś wywiady z byłymi ubekami.

Czy odwołanie prokuratora ze sprawy Grabarczyka można uznać za potwierdzenie zarzutów wobec ministra w sprawie sfałszowania jego pozwolenia na broń?

Rzecz jest chyba ewidentna, Grabarczyk w takim sobiepańskim stylu załatwił pewnie pozwolenie na broń, bo być może nie chciało mu się zaliczać formalności, więc załatwił to sobie jak to załatwia sobie rozpanoszony cham. To nie budzi moich wątpliwości, że tak mogło być. Mamy do czynienia z udawanym państwem. Państwo udaje działanie w różnych dziedzinach, a tak naprawdę rządzi nami banda prymitywnych chamów i złodziei. Na dodatek jest na to wszystko publiczne zezwolenie, gdyż opinia publiczna jest sterroryzowana przez media. Media nie informują opinii publicznej, nie tłumaczą jej trudnych zjawisk jak to się dzieje w innych krajach. Media w Polsce terroryzują. Polska opinia publiczna jest karmiona głupotami, a potem zmusza się ludzi, aby to powtarzali. Jakiś czas temu „ujawniono”, że ABW prowadziła działania w sprawie komórek dżihadystów działających w Polsce. To była wierutna brednia. Banda rozpitych idiotów nie potrafi niczego ustalić, a w swoich raportach podaje, że zwalcza Państwo Islamskie. Kto ich sprawdzi?

W normalnym państwie po takim numerze jak z tym prokuratorem cała rządzą formacja polityczna zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi. Media ich znowu uratują?

Media w dzisiejszej Polsce zastępują bataliony ZOMO. Wbijają w ludzkie mózgi kłamstwa. Dzięki tej przemocy medialnej oni się utrzymują przy władzy.

Przemoc medialna nie jest sprawą obcą Polakom. Przez całą komunę mieliśmy z nią do czynienia. Jednak wtedy jednak potrafiliśmy się bronić. Dlaczego dziś Polacy wydają się być bezbronni?

Dziś media są bardziej wyrafinowane. Oferują przekaz peryferyjny, podprogowy. Musiałbym cały wykład na ten temat przeprowadzić, więc tylko to zaznaczę. Paradoksalnie dziś media operują z większą przemocą niż w czasach komunistycznych, na dodatek udają pluralizm. W PRL nie było pluralizmu oficjalnie. Ale dziś też media są sterowane przez ośrodek rządzący, niemniej stwarza się potiomkinowski pozór pluralizmu. To przynosi skutek. Poza tym dzisiejsze pokolenia nie są tak odważne, jak te z lat 80. Mają coś do stracenia, rozleniwiły się, mnóstwo jest tchórzy, donosicieli, ludzi, dla których nie stanowi wartości. Taka magma daje się łatwo sterować.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki