Polacy z Donbasu zwiedzają Warszawę. “Nie chcemy wracać na Ukrainę, w Polsce jest nasz dom”. ZOBACZ ZDJĘCIA

Fot. PAP/Tomasz Gzell
Fot. PAP/Tomasz Gzell

Ok. 140-osobowa grupa Polaków z Donbasu rozpoczęła w sobotę, od wizyty w parlamencie, zwiedzania Warszawy. “Nie chcemy wracać na Ukrainę, w Polsce jest nasz dom i przyszłość” - mówili dziennikarzom.

O POLAKACH Z DONBASU PISALIŚMY TAKŻE W TYGODNIKU wSieci: Spod artyleryjskiego ostrzału trafili w leśną głuszę. „Nie dało się tam dłużej żyć”. Poruszający reportaż „wSieci” o Polakach wracających z Donbasu

W Sejmie powitała ich wicemarszałek Elżbieta Radziszewska.

Jesteście w sercu demokracji. Tam, gdzie mówimy o wolności, suwerenności, od razu nasuwa się na myśl Sejm czyli miejsce tworzenia dobrego prawa

— mówiła.

Grupa zwiedzających to osoby polskiego pochodzenia ewakuowane przez MSZ w styczniu br. z ogarniętego walkami wschodu Ukrainy. Wśród nich są głównie rodziny z dziećmi oraz osoby starsze; mieszkają w ośrodku Caritas w Rybakach na Warmii.

Nigdy się nie spodziewałam, że rok po wydarzeniach na Majdanie będę w Polsce. To była bardzo szybka decyzja. Tam już nie było możliwości spokojnie mieszkać, chodzić do pracy, studiować. Nikt o tym nie myślał. Wszyscy czekaliśmy na koniec tej sytuacji i koniec wojny

— powiedziała Olesia Sołyga z Doniecka, która studiowała tam medycynę; była na trzecim roku.

Na pytanie, czy ona i jej bliscy żałują rewolucji na Ukrainie, powiedziała:

Lepiej, jakby tego nie było. Nigdy. W Doniecku, na Ukrainie, ani Majdanu ani tej rewolucji.

Dodała, że swoje nowe życie chce budować w Polsce, planuje kontynuować studia, jej mama, lekarka chce nostryfikować dyplom.

W ogóle nie ma zamiaru wracać na Ukrainę. Tam nie będzie przyszłości, nie będzie Europy. Nigdy nie miałam planu mieszkać w Rosji, a tam tak się stało

— podkreśliła Olesia.

Jak mówiła, w Polsce najtrudniejszy na początku okazał się język.

Kiedyś się go uczyłam, umiem rozmawiać, ale w głowie strasznie dzieli; jest jakaś kasza między ukraińskim, rosyjskim a polskim. Ciężko. No i nowi, różni ludzie

— powiedziała.

Ale - dodała - jak teraz wraca z jakiejś wycieczki, jak ta do stolicy - to myśli, że Rybaki to jej dom.

Także wiceprezes Związku Polaków na Ukrainie Anatol Terlecki mówił, że nie widzi perspektywy powrotu na Ukrainę.

Cały czas oglądamy telewizję i jesteśmy w kontakcie z ludźmi, którzy zostali w Doniecku i Ługańsku. Sytuacja tam jest straszna, w Doniecku trwa wojna, Putin wspiera separatystów

— powiedział. Jak dodał, cała jego rodzina - jest wraz z żoną i córką - chce pozostać w Polsce.

Mam nadzieję, że w polskim środowisku uda nam się znaleźć. Mam nadzieję, że sobie poradzimy

— dodał. Jak mówił, jest gotowy pracować robić coś dla Polski i dla Ukrainy ale teraz mimo dużego wsparcia polskich władz - jest ciężko, bo tęsknią za domem, przeżywają wojnę i ostatnie wydarzenia.

Grupa w sumie 178 Polaków przyleciała do Polski na początku stycznia. Rozmieszczeni zostali w dwóch ośrodkach w woj. warmińsko-mazurskim: w Łańsku i właśnie w Rybakach. Mają tam przejść adaptację, pozwalającą na znalezienie pracy i rozpoczęcie nowego życia w Polsce. Połowa dorosłych osób ma wyższe wykształcenie: oprócz lekarzy i pielęgniarek do Polski przyjechali nauczyciele, księgowi, ekonomiści. Prawie wszyscy złożyli wnioski o zezwolenie na pobyt stały w Polsce. Da im to możliwość nie tylko zamieszkania w Polsce, ale także legalnej pracy i korzystania ze świadczeń.

Czytaj również: Spod artyleryjskiego ostrzału trafili w leśną głuszę. „Nie dało się tam dłużej żyć”. Poruszający reportaż „wSieci” o Polakach wracających z Donbasu

AM/PAP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych