Stopnie nie sprzyjają nauce - twierdzi Marek Michalak. Władza już się boi negatywnych skutków posłania do szkół sześciolatków i próbuje stłuc termometr

Fot. FreeImages
Fot. FreeImages

Nasza władza wciąż ma nowe, genialne pomysły na reformowanie polskiej edukacji. Niestety  w przeważającej większości przypadków wygląda na, że nikomu nie chodzi o reformę, a o kompletny rozkład systemu.

Niedawno profesor Aleksander Nalaskowski napisał w tygodniku „wSieci”, że szkoła jest takim miejscem, w którym eksperymentować można niemal bezkarnie. Tę tezę (poza licznymi działaniami MEN) potwierdza właśnie Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. RPD stwierdził, że powszechnie stosowany w polskiej szkole cyfrowy system oceniania nie sprzyja uczeniu się. Całe szczęście, że nikt jeszcze nie uznał, że nie sprzyja temu sama szkoła.

7 stycznia 2015 r. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zwrócił się do Przewodniczącego Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sejmu RP Piotra Baucia, w sprawie bieżącego oceniania w klasach I-III szkoły podstawowej. Rzecznik wyraził swoje poparcie dla stanowiska, prezentowanego w tej kwestii przez koalicję osób i instytucji w sprawie nowelizacji ustawy o systemie oświaty „Dziecko bez stopni”

— informuje rp.pl.

Zdaniem Michalaka obowiązujący w szkołach cyfrowy system oceniania nie sprzyja uczeniu się, ponieważ rodzice ani dziecko nie mogą się z niego dowiedzieć z czym maluch ma problemy, a z czym radzi sobie lepiej. Według Michalaka obowiązujący system nie daje wskazówek co zrobić, by dany uczeń uzyskiwał lepsze efekty. Według RPD takie wskazówki są szczególnie istotne na wczesnym etapie edukacji, gdy dziecko poznaje różne metody uczenia się.

Kiedyś, by rodzice wiedzieli jak pomóc dziecku wystarczyło zebranie lub rozmowa z nauczycielem. Najwyraźniej w dobie prób nieustannego odbierania rodzicom kompetencji wychowawczych, takie metody są już przestarzałe.

Stopnie szkolne (…) jedynie służą porównywaniu uczniów ze sobą. W przypadku dzieci mających trudności w uczeniu się może to hamować ich motywację i wręcz być źródłem ich bezradności. Pojawiają się też sugestie, że cyfrowy system oceniania może osłabiać głębsze myślenie i kreatywność dziecka oraz budzić u niego poczucie zagrożenia

— pisze rzecznik.

Takie sugestie dotyczą też darmowego elementarza, ale to nie martwi rzecznika. RPD widzi problem w stopniach, nie widzi zaś problemu frustracji i bezradności wśród uczniów, którzy po prostu zostali zbyt wcześnie wysłani do szkoły. Kiedy np. ich ręka i całe ciało nie było jeszcze przygotowane do siedzenia w ławce i uczenia się kaligrafii? Michalak najwyraźniej wyszedł z założenia, że jak się stłucze termometr, to uda się ukryć porażkę reformy, polegającą na posłaniu do szkół sześciolatków.

W kontekście objawionych myśli Marka Michalaka warto przypomnieć tekst „Edukacja bez wymagań celem MEN” napisany przez Jerzego Lackowskiego, pedagoga, eksperta edukacyjnego, nauczyciela akademickiego na UJ, który gdy MEN zaproponował projekt zmian treści rozporządzenia w sprawie podstawy programowej, m.in. zawierający propozycję likwidacji wymagań edukacyjnych dla uczniów klas pierwszych szkół podstawowych, stwierdził:

Pomysł likwidacji wymagań dla pierwszoklasistów właśnie teraz ma swe źródło w pragnieniu przekonania rodziców dzieci sześcioletnich, iż nie mają się czego obawiać w kontekście rozpoczęcia przez ich dzieci nauki w szkole. Zamiast odpowiedzieć w sposób poważny na rodzicielskie niepokoje ministerialni urzędnicy postanowili dokonać istotnej destrukcji edukacji wczesnoszkolnej. Być może uspokoi to część rodziców i przyniesie koalicji rządzącej profity w serii czekających nas niebawem wyborów, ale w dłuższej perspektywie będzie mieć opłakane skutki. Niestety edukacja od dawna przegrywa z bieżącymi potrzebami politycznymi rządzących. Stąd też osoby nią zarządzające szczególnie dbają o kreowanie politycznego wizerunku, a nie dobrej, wysokiej jakości edukacji.

Każdy, kto obserwuje działania „reformatorów” polskiej edukacji nie może mieć wątpliwości, że nie o reformę, a o destrukcję systemu tu chodzi. Tylko wyglądać dnia, kiedy MEN lub Marek Michalak wpadną na pomysł, że promocja do drugiej klasy należy się uczniom wrzucającym do puszki WOŚP lub tych, którzy lubią Supernianię.

Czytaj także:

Kolejna pełnomocnik Ewy Kopacz daje popis niekompetencji, niewiedzy i braku pomysłów. MEN tonie!

Lemingi zaczynają otwierać oczy w sprawie wykastrowanego programu nauczania

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...