Napięta sytuacja za naszą wschodnią granicą nie pozostaje bez wpływu na decyzje podejmowane przez armię. Na ćwiczenia wzywanych jest coraz więcej rezerwistów, a armia zaczyna upominać się również o samochody, pojazdy specjalistyczne, a nawet budynki, które w czasie wojny mogą wpłynąć na zwiększenie potencjału bojowego - informuje portal nto.pl.

Ostatnio wojsko zaczęło interesować się samochodami ciężarowymi, autobusami, oraz sprzętem do prac ziemnych: koparkami, ładowarkami i spychaczami.

Obecnie interesują nas głównie pojazdy ciężarowe, szczególnie poszukiwane są te o zwiększonej mobilności, czyli ciężarowo-terenowe, zestawy niskopodwoziowe, autobusy, cysterny oraz maszyny głównie do prac ziemnych, np. koparki, ładowarki, spychacze. Rzadziej chodzi o auta osobowe, terenowe czy motocykle

— informuje podpułkownik Sławomir Ratyński ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Według prawa wojsko może wezwać właściciela interesującego je pojazdu, by udostępnił go trzy razy do roku na 48 godzin, by sprawdzić jego gotowość mobilizacyjną.

Właściciel sprzętu nie może odmówić ale przysługuje mu zwrot kosztów związanych z przekazaniem go wojsku. W czasie wojny nie obowiązuje już żadne ograniczenia w korzystaniu ze sprzętu prywatnego.

W ostatnim czasie armia wzywa na ćwiczenia coraz większą liczbę rezerwistów. Powołania mogą spodziewać się osoby, które odbyły wcześniej zasadniczą służbę wojskową.

Czytaj też:

Wojsko spisuje auta terenowe i ciężarowe. Wszystko na wypadek wojny

ann/nto.pl