Tak się bada katastrofę! Holenderska lekcja obnaża smoleńskie kłamstwa Platformy. Czyżby stąd ten paniczny strach Ewy Kopacz?

Fot. PAP/EPA. KBWLLP
Fot. PAP/EPA. KBWLLP

Niespełna półtora roku po katastrofie malezyjskiego boeinga Holendrzy zaprezentowali swój raport. Lot MH17 został przerwany przez prorosyjskich rebeliantów, którzy zestrzelili samolot rakietą wyprodukowaną w Rosji. Pocisk eksplodował niecały metr od kokpitu. Co na to polski rząd? Do dziś nie zdołał nawet zlokalizować kokpitu tupolewa.

Zestrzelenie samolotu linii Malaysia Airlines w lipcu ub.r. wstrząsnęło światem. Holendrzy od samego początku postawili sprawę jasno. Sprowadzili każdy najmniejszy fragment wraku, jaki udało się odnaleźć, złożyli go w całość, przeprowadzili analizy, eksperymenty i symulacje. Dziś ogłosili werdykt. Żądają ukarania winnych. Na pokładzie nie zginął żaden prominentny polityk, głowa państwa czy holenderska generalicja. Zginęło 298 osób, w tym 193 obywateli Holandii. To wystarczyło, by nadać sprawie najwyższy stopień ważności.

Holendrzy spotykali się z rosyjskim oporem od samego początku. Im także robiono problemy z wydaniem wraku, z dostępem do ciał, z możliwością przeczesania miejsca katastrofy, które było jednocześnie miejscem działań wojennych. Z każdą z tych przeszkód Holendrzy poradzili sobie błyskawicznie. Z godnością zaprezentowali dzisiaj efekty swojego dochodzenia. Natychmiast pojawił się odzew ze strony Stanów Zjednoczonych.

To kamień milowy w wysiłkach, by pociągnąć winnych do odpowiedzialności. (…) Stany Zjednoczone będą w pełni wspierać wszelkie wysiłki zmierzające do postawienia przed sądem osób odpowiedzialnych

— zapewnił rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA.

Co na to Maciej Lasek, którego rządowy zespół zakończył działalność kilka dni temu? Co mają do powiedzenia Polakom ludzie, którzy przez pięć lat podtrzymywali rosyjską propagandę, nie dążąc do realnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej? Co ma do powiedzenia Ewa Kopacz, która zapewniała o wyśmienitej współpracy z rosyjskimi służbami w Moskwie? Przekonywała przecież, że wszystkie ciała zostały poddane starannej sekcji. Niestety, prawdę ukryto w zalutowanych trumnach, których nie pozwolono otwierać rodzinom. Gdyby nie determinacja części z nich, nie mielibyśmy pojęcia, że ciała były zamienione, a może i zbezczeszczone.

Dalszy ciąg na następnej stronie

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...