Unijny podatek od emisji rozpędza się jak nieubłagany walecBruksela ma już unijny podatek od emisji i nie zawaha się go użyć. A im dłużej będzie działać EU ETS, tym będzie surowszy

Choć Komisja Europejska szumnie zapowiada zmiany w podatku od emisji czyli reformę systemu EU ETS, by poprawić kondycję przemysłu i pomóc obniżyć ceny energii, to jednak koszty płacenia za emisję CO2 w Europie pozostaną wysokie w kolejnych latach.
Okazuje się, że pomysły władz unijnych, by przez kilka lat dłużej (niż wcześniej planowano) część pozwoleń na emisję dwutlenku węgla była bezpłatna, nie przyczyni się do spadku ich cen. Według prognoz ujawnionych przez Reutersa, w tym roku tona CO2 kosztować będzie średnio 79,97 euro (czyli zaledwie 64 eurocenty mniej niż wcześniej zakładano), a obecnie wyceniana jest na ponad 82 euro. Natomiast na przyszły rok analitycy przewidują cenę ponad 89 euro/t (czyli o 4 euro poniżej poprzednich przewidywań). Prognozy są więc niższe tylko minimalnie. Na dodatek 2028 rok ma być ostatnim w Unii, gdy pozwolenia na emisję będą kosztować poniżej 100 euro za tonę, potem będzie już tylko drożej – w 2031 roku wycena może przekroczyć 109 euro.
To wszystko oznacza, że nawet jeśli dzięki dodatkowej puli uprawnień do emisji przemysł mógłby odczuć ulgę, to jednak i tak musi szykować się na znaczące wydatki na ich zakup. A obowiązek nabycia uprawnień wynika z unijnego prawa. Przypomnijmy, że to forma „zachęty” do inwestycji w dekarbonizację procesów produkcyjnych. Zaś sam mechanizm EU ETS jest przez Brukselę traktowany praktycznie jako najważniejsze narzędzie realizacji unijnej eko-startegii, która ma spowodować, że w połowie wieku kontynent jako pierwszy stanie się neutralny dla klimatu.
Czy sądy i eko-szuria będą decydować, jak mamy ogrzewać dom?
Im dłużej będzie działać ETS, tym będzie surowszy
Prognozy dotyczące wzrostu cen uprawnień w obecnym systemie handlu emisjami, obejmującym przemysł i energetykę, to też sygnał, że w planowanym EU ETS2 również będą one rosły. A ETS2 ma objąć sektory transportu i budownictwa już od początku 2028 roku. I jako parapodatek zostanie dodany do ceny paliw do samochodów i do ogrzewania. Choć władze unijne zapewniają, że na początek tona CO2 nie będzie droższa niż 45 euro, to nie ma pewności, jak długo będzie utrzymywana.
Tym bardziej, że cały mechanizm ma zniechęcić społeczeństwo do korzystania z aut o napędzie spalinowym oraz używania węgla, gazu i oleju opałowego do ogrzewania domów. Biorąc pod uwagę, że w ETS1 uprawnienia w 2031 roku mogą kosztować ponad 109 euro/t, można spodziewać się, że Komisja Europejska zaakceptuje podwyżki także w ETS2. Szczególnie że od dawna krytykuje transport i ciepłownictwo za nadmierną emisję i szkodliwość dla klimatu.
„Seria kryzysów”. Gry unijnych interesów wokół sankcji na Rosję
