Tusk dalej błąka się pod Belwederem, ale paliwa po 5,19 zł nie maPremier Tusk dalej błąka się pod bramą Belwederu, ale paliwa po 5,19 zł jak nie było, tak nie ma
Premier Tusk po raz kolejny nagrał rolkę jak błąka się pod bramą Belwederu z kubkiem kawy na wynos, tym razem z tekstem adresowanym do prezydenta Nawrockiego „ i po co było tak rumakować”, nawiązującym do podpisania przez niego ustawy o nadzwyczajnych zyskach sektora paliwowego. Prezydent ustawę podpisał, ale następczo skierował ja do Trybunału Konstytucyjnego, podobnie jak poprzednią jej wersję, słusznie podkreślając, ż ustawa obowiązująca od 1 listopada i opodatkowująca zyski od marca, czyli 8 miesięcy wcześniej, najprawdopodobniej nie jest zgodna z art 2 Konstytucji RP. Sugerowanie przez premiera, że wymusił ten podpis na prezydencie, bo ten przestraszył się spadku notowań, jest nieudolną próbą mierzenia Karola Nawrockiego swoją miarą, a Polacy przez ponad rok funkcjonowania głowy państwa, mogli się przekonać, że obydwaj panowie reprezentują jednak różne „światy”.
Próby zaczepiania przez premiera Tuska prezydenta Nawrockiego w mediach społecznościowych, i w publicznych wypowiedziach, są skazane na porażkę, bowiem coraz bardziej przypominają obszczekiwanie wielkiego bernardyna przez małego ratlerka. Co więcej dostarczają dowodów, że premier Tusk nie radząc sobie z rządzeniem, w sytuacji kiedy fatalne skutki jego rządów, coraz mocniej dotykają milionów Polaków, jedyne co potrafi to wywoływać konflikty i próbuje przerzucać odpowiedzialność na kogoś innego. Stąd coraz większa ilość jego zaczepnych wpisów na platformie X, coraz częstsze filmiki z komentarzami „od czapy”, a teraz jeszcze studio nagrań zbudowane w Kancelarii Premiera, wzorowane na tym z kanału Zero i kilkunastominutowe audycje, które są adresowane, chyba już tylko do środowiska Silnych Razem.
Prezydent swoim podpisem wspomnianej ustawy przerwał ten wątpliwej jakości spektakl premiera Tuska, wzięcia Polaków za zakładników i teraz szef rządu będzie mógł się wykazać, jak to jego jedną decyzją, można doprowadzić do tego, że benzyna będzie po 5,19 zł. Przypomnijmy, ze w kampanii wyborczej zarówno w 2022 jak 2023 roku, po wielokroć zapewniał, że gdyby był premierem to jedną decyzją doprowadziłby do sytuacji, ze paliwo byłoby w takiej cenie i podkreślał, że zna te mechanizmy, bo przecież przez 7 lat kierował już rządem. Wprawdzie gdy został już premierem pytany o taką decyzję, bezczelnie twierdził, że to nie jest kompetencja premiera i odesłał dziennikarza do prezesa Orlenu, ale przecież Polacy pamiętają ciągle tę obietnicę, bo była składana po wielokroć w kampanii wyborczej.
Przypomnijmy, że ten wręcz nieprawdopodobny upór rządu Tuska, a także posłów i senatorów koalicji 13 grudnia i przekazanie do prezydenta Nawrockiego identycznej ustawy jak ta uchwalona w czerwcu tego roku, dobitnie świadczyło, że nie chodzi o obniżenie cen paliw, ale o obarczenie odpowiedzialnością prezydenta Nawrockiego za wysokie ich ceny na stacjach benzynowych. Przypomnijmy także, że projektowi tej ustawy towarzyszyła wypowiedź premiera Tuska, że jeżeli prezydenta Nawrocki podpisze ten projekt, to środki uzyskane dzięki tej ustawie, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN, czyli obniżek VAT i akcyzy na paliwa. Trudno to było uznać za coś innego, niż klasyczny szantaż, bowiem prezydent Nawrocki skierował poprzedni projekt do Trybunału Konstytucyjnego, właśnie dlatego, że wcześniej eksperci Biura Analiz Sejmowych, a później także z Kancelarii Prezydenta, podkreślali ,że ze względu na opodatkowanie wstecz, może on być niekonstytucyjny.
Kancelaria prezydenta Nawrockiego, widząc tą wręcz ostentacyjną próbę przerzucenia odpowiedzialności, za wysokie ceny paliw na głowę państwa, złożyła swój projekt ustawy o obniżce cen paliw pod nazwą Paliwo Kosztuje Normalnie (PKN). Istotą tego przedłożenia jest ustawowy limit marży rafineryjnej, importowej i hurtowej, a także możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez ministra finansów, oraz zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, co zdaniem ekspertów prezydenta pozwoliłoby na obniżkę cen paliw na stacjach benzynowych nawet o 2 zł na litrze. Ale już wiadomo, że rząd Tuska jest jej zdecydowanym przeciwnikiem, a marszałek Czarzasty ją zamroził, a zdecydowany sprzeciw rządu wyrazili ministrowie Domański i Motyka, krytykując ten projekt i twierdząc, że jego wprowadzenie, doprowadziłoby do braków paliw na stacjach benzynowych.
W tej sytuacji prezydent Nawrocki podpisując ustawę o nadzwyczajnych zyskach firm sektora paliwowego i kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego z jednej strony zdjął z siebie odpowiedzialność za ewentualne odszkodowania, jakie trzeba będzie w przyszłości wypłacić firmom zagranicznym, które ten podatek obejmie, z drugiej pokazał Polakom, że teraz premier Tusk ma pełną możliwość zrealizowania swojej sztandarowej obietnicy wyborczej, czyli paliwa po 5,19 zł. Już się wprawdzie dowiedzieliśmy, że jej realizacji od dzisiaj nie będzie, bo ceny paliw po wprowadzeniu przez rząd rozporządzeniami obniżki podatku VAT z 23% do 8% i akcyzy do poziomu wynikającego z regulacji unijnych, spadł zaledwie o 1-1,2 zł, więc do wspomnianej ceny 5,19 zł, ciągle bardzo daleko. Co więcej jeżeli konflikt w Zatoce Perskiej będzie trwał dalej, a import oleju napędowego do Europy będzie niewystarczający, a na to się zapowiada, to ceny paliw na stacjach, dalej będą rosły i znowu wrócą do poziomu ponad 8 zł za benzynę i ponad 9 zł za olej napędowy. A wtedy Tusk, nie będzie już miał na kogo zrzucić odpowiedzialności za to, że jego rząd doprowadził finanse publiczne do ruiny i nie ma możliwości, kontynuowania obniżek podatków zawartych w cenach paliw.
