Marka Polska Sztucznego InteligentaMarka Polska Sztucznego Inteligenta
Ostatnio nasza Ojczyzna zrobiła bardzo dobry interes. Za jedyne 200 tysięcy złotych na dzieło „Polaków portret własny” przekonała się, że wyrzuciłaby w błoto 500 - 670 milionów powierzając je pani minister Pełnomocnik Rządu ds. Korzystnej Opinii Barbarze Mróz-Gorgoń.
Według mnie taka powinna być nazwa tego całkowicie niepotrzebnego rządowego stanowiska z biurem, limuzyną i urzędniczym tabunem ekspertów od czegoś tam. Mówienie, opisywanie, że odpowiadała za promocję marki polska, za jej wizerunek to za mało. Trzeba było precyzyjnie wskazać, że chodzi o wizerunek pozytywny. A nie daj Boże zrobiłaby nam wizerunek kraju pretensjonalnych przygłupów, infantylnych naciągaczy, bezmyślnych naśladowców, tandeciarzy, importerów zachodniego intelektualnego chłamu. Z wieloletniego doświadczenia z pracy w branży reklamowej i w propagandzie wiem, że może dojść do nieporozumień. Np. agencja robiła prezentacje i mówiła: chcemy by reklama była intrygująca, inteligentna, przyciągała uwagę i dobrze prezentowała produkt. Na to jak odpowiadałem: ha zaskoczyliście mnie. A ja myślałem, że zaproponujecie by reklama była nudna, głupia, nikt nie chciał jej oglądać i by źle prezentowała produkt, co akurat nie miałoby specjalnego znaczenia skoro nikt by jej nie oglądał.
Ten przydługi wstęp jest wprowadzeniem do tezy, że w powołaniu pani Mróz-Gorgoń, powierzeniu jej nawet 670 milionów zł na stworzenie specjalnego biura/urzędu z 5 departamentami miało być przewaleniem pieniędzy a taki urząd jaki chciał rząd z panią Mróz-Gorgoń urządzić jest Polsce niepotrzebny. Swoje marzenia o własnym urzędzie pani pełnomocnik spisała w dokumencie „Strategii Marka Polska” sygnowanym przez Ministerstwo Sporu i Turystyki
Trzeba przyznać, że była minister miała jednak rozmach. Poniżej podajemy Państwu bez ładu i składu na co miały iść nasze kochane pieniążki. Nie chce nam się wysilać, by to usystematyzować, zrozumieć i tłumaczyć, ale obiecujemy że na końcu podamy dlaczego.
90-120 mln zł na „Struktury BMP, VIS/TOV, PolskaPulse 1.0, pilotaże”.
170-220 mln zł na „Kampanie globalne + sektorowe, PolskaPulse 2.0”. Polska Hub na eventy holograficzne i prezentacje w technologii metaverse.
65-90 na „Skalowanie, Polska Persona (AI), nowe rynki”. Tu akurat wyjaśnimy – miałby urodzić się taki polski sztuczny inteligent - AI Polska Persona , który analizowałby zachowania i profile psychologiczne obcokrajowców
30-40 mln zł – „Social listening, media monitoring, raporty cykliczne, ewaluacja efektów
Jakieś tam koszta fazowe – np:
35-50 mln zł – „Dashboard KPI, repozytorium treści, narzędzia analityczne, utrzymanie systemów”
Ileś tam (dokładnie nie wiadomo) na „Digital Poland Collectibles” „limitowane cyfrowe artefakty kulturowe”, i „blockchain dla produktów premium”
A teraz wprost skopiowane z dokumentu Strategia Marka Polska pani Mróz- Gorgoń.
„Presidential Council for Public Diplomacy” – nowy organ nadzorczy ● Przewodniczący: Sekretarz Stanu w MSZ ● Członkowie: MSZ, MKiDN, MNiSW, NBP, PAIH, Instytut Polski ● Spotkania: raz w miesiącu ● Budżet: 20 mln EUR rocznie/ 90 mln PLN rocznie
Te 90 milionów to dodatkowo oprócz 670. Presidential Council for Public Diplomacy czyli niby Rada Prezydencka ds. Dyplomacji Publicznej. Skąd prezydent się w dziele pani pełnomocnik wziął? Otóż wszystko wskazuje na to, że sztuczny inteligent AI nie tylko napisał pani Mróz-Gorgoń ów słynny „Polaków portret własny” ale i strategię i ułożył struktury jej biura. Część bełkotu powstała po angielsku, więc potem sztuczny inteligent automatycznie tłumaczył i się walnął. W języku angielskim pojęcie presidential często odnosi się do organu, któremu ktoś przewodniczy - prezydować – przewodniczyć itp. albo wprost sztuczny inteligent – nawet on nie musi rozumieć o co pani pełnomocnik chodzi, ściągnął tę radę z Ameryki, z tamtejszych wzorców ustrojowych, gdzie komisje ds. dyplomacji publicznej faktycznie podlegają prezydentowi USA - np. U.S Advisory Commission on Public Diplomacy. Pani Basi się nie chciało sprawdzić i poprawić, więc poszło w świat. Dlatego nam się nie chciało próbować wyjaśniać i tłumaczyć tego korpobełkotu. Jak ktoś ma zdrowie i czas to niech sobie pod tym linkiem czyta.
Być może było to opublikowane na stronach rządowych, ale szybko to usunięto. Na szczęście dzieło pani Mróz-Gorgoń i jej partnerki czy jakoś tak – AI, przeciekło do internetu.
Jednak sam pomysł powołania biura pani pełnomocnik mimo iż głupi, był całkiem sprytny. Oto zaraz mamy 2027 rok wyborczy i wielką kasę i strukturę na reklamowanie Polski, a właściwie panującej nam władzy. Cóż za wspaniałe pole do popisu. Oto zachęcamy inwestorów z całego świata pokazując jacy jesteśmy bezpieczni: F-35 na niebie, Kosiniak-Kamysz jak Tom Cruise w okularach Ray Ban na płycie lotniska, na tle zachodzącego słońca. Pełen troski i kompetencji premier sprawdza czy aby betonowe jeże z Tarczy Wschód są dostatecznie twarde, a wiceminister Sobkowiak-Grenda w mocnym, męskim uścisku dłoni z amerykańskim generałem pozuje do zdjęć. Podobny przekaz też dla zagranicznych turystów – przyjeżdżajcie bo u nas możecie czuć się bezpiecznie, o co sam szef MSW Marcin Kierwiński zadbał.
Dla każdego coś miłego, więc minister Cieńkowska nagra się z Chopinem, minister Kulasek pochwali się uczelniami, a zwłaszcza Uniwersytetem Ekonomicznym, na którym doktorat robiła pani Mróz-Gorgoń i pokaże z Marią Curie-Skłodowską, a minister Domański na szczycie G20. Tylko Pełczyńska-Nałęcz się na nic nie załapie.
Takie, czy inne produkcje i wykwity kreatywności zalałyby media społecznościowe. Żadne tam 30-40 mln na social listening, czy 50 mln na dashboarding KPI tylko na filmiki jak Donald Tusk zachwala polską żywność i coś tam je. Jedzenie, a szczególnie garmażerka to ulubione motywy jego występów – a to sałatka majonezowa, racuchy, pierogi, a to żurek, czy dramatyczne sceny z obierania ziemniaków w czasie kiedy w Monachium odbywała się Konferencja Bezpieczeństwa z szefami rządów, ministrami i dyplomatami.
Po rządowej kompromitacji z marką Polska kochana władza musi gdzie indziej znaleźć pieniądze na prezentowanie się wspaniale w czasie kampanii 2027. Oczywiście uda jej się - może z pieniędzy dla powodzian coś zgarnie, albo z unijnego kredytu SAFE. Dało się z KPO wyciągnąć na jachty czy burdel, to i tu się uda. Tak czy owak władza będzie musiała się krygować, kryć i nie będzie mogła z taka ostentacją zmarnować kilkuset milionów złotych. Na dłuższy czas mamy też z głowy problem powołania urzędu i jakiegoś tam pełnomocnika ds. zachwalania Polski. Sama promocja jest potrzebna, ale urząd jest niepotrzebny, bo kraj/państwo jest zbyt złożonym bytem by ogarniać wszystko jednej centrali. Działania są rozproszone i to jest słuszne. Przynajmniej w teorii Ministerstwo Rolnictwa lepiej wie gdzie i jak promować polską żywność niż pełnomocniczka Mróz-Gorgoń i jej eksperci. Wszystko sprowadza się do tego co chcemy osiągnąć i nawet kampanie wizerunkowe muszą na końcu służyć sprzedaży. W takich działaniach zawsze musi chodzić o interes, czyli pieniądze.
Wizerunek kraju bezpiecznego – by inwestować. Kraju pięknej, nieskalanej natury – by sprzedać żywność i turystów ściągać. Do tego służą też wielkie imprezy, ale jak na czas Międzynarodowego Konkursu Pianistyczny im. Fryderyka Chopina zafundujesz melomanom ze świata przeprawy przez błoto i plac budowy, bo właśnie zacząłeś jakiś remont wokół filharmonii, albo pomnik muzyka szmatą owiniesz, bo go akurat wtedy musisz odnawiać, to promocją i reklamą tego nie przykryjesz. Kampanie muszą czegoś dotyczyć i do kogoś być kierowane. Dlatego tak beznadziejny był spot z Lewandowskim, Chopinem i jakimś tam amerykańskim aktorem, który chodził po ponurej i brzydkiej Warszawie. Wszystko było o niczym i do nikogo.
Sam mam kilka konkretnych propozycji promocyjno-reklamowych. Na początek dwie. Do emerytów w Belgii, Kanadzie, Holandii etc: kochani staruszkowie przyjeżdżajcie do polskich domów seniora i tu w spokoju spędźcie jesień życia. W Polsce nie ma eutanazji, więc nikt nie będzie was namawiał byście się dali zabić – czy to rodzina, która spadku się może doczekać, czy to jacyś urzędnicy co uznali, że za dużo państwo kosztujesz, bo wysoką emeryturę masz.
Zaś władzom niemieckich miast moglibyśmy zaoferować betonowe jeże z Tarczy Wschód, czy w ogóle jakieś, których twardość sam premier poświadcza. Niemcy, od czasu kiedy islamiści zaczęli wam wjeżdżać w ludzi i imprezy całe miasta takimi klocami - Merkel Lego, musicie obstawiać.
