Czy podwyżki rachunków za gaz ominą Polaków?Czy podwyżki rachunków za gaz ominą Polaków?

a342e1fefb75434b8023e63d9edca788.webp
Wyciąganie polskich pieniędzy z portfela/Fot. Fratria
FacebookTwitter

Drogie paliwo, drogi gaz i rosnące rachunki gospodarki i obywateli to jeden z głównych tematów rozpoczętego dziś szczytu przywódców krajów unijnych. Polska na unijnym tle ma możliwość być wyjątkiem od „kryzysowej reguły”, bo rachunki za gaz – jak mówi ekspert branży doktor Andrzej Sikora - obecnie nie muszą jeszcze wzrosnąć. Wiele zależy tu od działań Orlenu.

Wyjątkowo wysokie ceny gazu w Europie, problemy z dostawami z Zatoki Perskiej i mniej zapasów w magazynach – to wszystko składa się na obawy o nowy kryzys energetyczny tej zimy. Obywatele wielu państw unijnych muszą szykować się do oszczędności, do czego namawia nawet Komisja Europejska, i na wysokie rachunki za energię.

Polska na tym tle mogłaby być oazą spokoju, bo Orlen ma takie kontrakty, które pozwalają mu sprowadzać LNG ze Stanów Zjednoczonych według tamtejszych a nie - europejskich cen

- uważa prezes Instytutu Studiów Energetycznych, dr Andrzej Sikora.

Mamy i zapasy i dobre kontrakty

Polska, gdy chodzi o gromadzenie zapasów gazu na zimę, jest w gronie unijnych liderów - nasze magazyny są wypełnione już w 99 proc. Trzeba jednak pamiętać, że zgromadzony tam gaz wystarcza na pokrycie 16,5–17 proc. rocznego krajowego zużycia, czyli w praktyce na około dwa miesiące autonomicznego funkcjonowania gospodarki, a więc bez żadnych dostaw zewnętrznych. Jednocześnie nasz kraj sprowadza gaz od dwóch bardzo stabilnych partnerów – z Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Dostawy LNG z Kataru, który z powodu wojny mocno ograniczył eksport, miały niewielki udział w całym polskim imporcie, stanowiąc około 10 proc, rocznej konsumpcji. Te dwa czynniki działają na korzyść gospodarki i konsumentów w naszym kraju, gdyż powodów do obaw o bezpieczeństwo zaopatrzenia praktycznie nie ma. „Trudno sobie wyobrazić, że ktoś, tak jak w przypadku Cieśniny Ormuz, doprowadzi do zamknięcia Cieśnin Duńskich – mówi szef ISE.

Orlen ma pole do popisu

Ale jest jeszcze trzeci – chyba najważniejszy czynnik, który powinien – według prezesa Andrzeja Sikory dawać szanse na stabilne ceny w naszym kraju. – Można śmiało powiedzieć, że Grupa Orlen średnio kwartalnie zarabia od 4 do 5 miliardów złotych na imporcie gazu i to efekt dobrze podpisanych kontraktów z Amerykanami, bo według cen w tamtejszym Henry Hub, który wyznacza je dla USA – mówi ekspert. – I to Orlen decyduje o tym, jak i gdzie kieruje swoje statki z LNG.

Tymczasem notowania na Henry Hub są stabilne i znacząco niższe niż na europejskiej giełdzie, pomimo trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Wynoszą 2,7-3,3 dol. za BTU, czyli od 8,2 do 9,5 euro za megawatogodzinę, a wahania są nieznaczne. Tymczasem na europejskiej giełdzie TTF gaz wyceniany jest na ok. 85 euro za MWh w dostawach na listopad.

Ceny kontraktowe stanowią tajemnicę firmy, więc tylko władze Orlenu wiedzą, jakie są faktyczne koszty importu gazu, ale prezes Andrzej Sikora przypomina, że ta różnica w notowaniach w USA i Europie stwarza wyjątkowo korzystną sytuację dla polskiego koncernu. Na dodatek całkiem możliwe, że wkrótce Orlen porozumie się w sprawie odszkodowania z opóźnienie dostaw od koncernu Venture Global LNG i uzyska sowitą rekompensatę, która może być liczona w setkach milionów dolarów...

Jednak to, czy w Polsce gaz zdrożeje w przyszłym roku czy też nie, zależeć będzie od wniosku taryfowego, jaki złoży Orlen do Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Firma może, ale wcale nie musi zaproponować podwyżki cen dla odbiorców. Natomiast prezes URE standardowo zanim podejmie decyzję w sprawie zmiany taryfy (cennika) na wyższy, sprawdza, czy koszty ponoszone i wyliczone przez firmę są uzasadnione.

Jeśli podwyżka miałaby nastąpić od 1 stycznia 2027 r., to Orlen powinien w listopadzie złożyć wniosek taryfowy w tej sprawie.

Obawiam się, że jednak firma zaproponuje podwyżki cen gazu dla odbiorców. Bo pomimo wysokich marż na rafinacji i produkcji oleju napędowego – gdy crack na dieslu wynosi 100-110 dolarów za baryłkę – stosowała wysokie ceny na pylonach 

- mówi dr Andrzej Sikora. 

Przypomnijmy, że głównym udziałowcem Orlenu jest Skarb Państwa.

Na giełdzie w Holandii o 170 procent drożej

Dziś gaz w dostawach na listopad na giełdzie europejskiej TTF wyceniany jest na około 85 euro za megawatogodzinę, a zatem o ponad 170 procent drożej niż rok temu. Jeszcze w lutym, czyli przed rozpoczęciem ataku izraelsko-amerykańskiego na Iran, gaz kosztował w Europie około 30 euro za MWh. Tak wysokie notowania to właśnie przede wszystkim efekt wojny w Zatoce Perskiej, drastycznego spadku eksportu gazu skroplonego (LNG) z tego regionu, a szczególnie z Kataru, który przez ostatnie dekady był globalnym liderem w jego produkcji.

Prognozy pokazujące gwałtowny wzrost cen w Europie jesienią pojawiły się już 3-4 miesiące temu, gdy stało się jasne, że o porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie będzie bardzo trudno, dlatego obecne notowania na TTF nie są zaskoczeniem 

- mówi dr Andrzej Sikora. I dodaje, że problemem Europy są niskie – jak na połowę października - zapasy gazu i generalnie infrastruktura magazynowania, która nigdy nie była szykowana na czasy wojenne, ale na magazynowanie sezonowe lato/zima.

Magazyny w Europie są wypełnione w ponad 70 proc., a zatem na niskim poziomie, nienotowanym od kilku lat . Co więcej, mało realne jest uzyskanie (i tak obniżonego przez władze unijne) limitu 80 proc. Ekspert przypomina w tym kontekście, że nieco niższe zapasy nie byłyby problemem, gdyby sytuacja na rynku światowym była stabilna.

Standardowo magazyny w Unii traktowane są jako wentyl bezpieczeństwa i jedynie uzupełnienie w okresie zimowym regularnych dostaw gazu, czyli zwyczajnie tylko dopełniały import, który normalnie szedł do Europy

- wyjaśnia Andrzej Sikora. 

Ale ze względu na to, że dostawy z Bliskiego Wschodu są zawieszone, mamy tak groźną sytuację w Europie - rosną ceny i obawy 

- dodaje.

Przypomnijmy, że już po napaści Rosji na Ukrainę cztery lata temu, gdy gaz i ropa także gwałtownie zdrożały, a wiele krajów musiało w szybkim tempie zorganizować alternatywne wobec Gazpromu dostawy, tak przedsiębiorstwa jak i obywatele ograniczyli popyt na gaz. Zużycie spadło wtedy o kilkanaście procent. Teraz znów płyną z Brukseli apele o oszczędzanie gazu, a eksperci szacują nawet, że Unia powinna zmniejszyć zapotrzebowanie w ciągu roku nawet o 7 proc. 

Decydenci zarządzają emocjami, a jak nie są w stanie pomóc obywatelom i nic wymyślić, to apelują o oszczędności 

- mówi Andrzej Sikora. Ale – jego zdaniem - jeśli zima nie będzie gorsza niż w ubiegłym roku, warunki pogodowe i El Niño nie zakłócą pracy terminali, a polityka „nie wywróci stolika” i nic bardziej złego (niż dotąd) się wydarzy, to gazu wystarczy. 

Choć będzie w wielu krajach znacząco dużo droższy niż rok temu 

- mówi ekspert.


Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:
•⁠ ⁠dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
•⁠ ⁠lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
•⁠ ⁠oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
•⁠ ⁠mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.


FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.