Żukowska wyjeździła 38 tys. zł. Jak się teraz tłumaczy?
Żukowska jeździła za 38 tys. zł, zapłacił podatnik. Jak teraz tłumaczy się szefowa klubu Lewicy?

Ponad 38 tys. zł tzw. kilometrówki dostała za ubiegły rok Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy.
Ponad 38 tys. zł tzw. kilometrówki dostała za ubiegły rok Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy. Kontrowersje budzi fakt, że poseł Lewicy mieszka w Warszawie, jej biuro jest oddalone od Sejmu niecałe 2 km, a oficjalnie nie posiada nawet samochodu - informowała wczoraj Telewizja wPolsce24. Konto poseł Żukowskiej na portalu X od niedawna jest ukryte za „kłódką”. „Przemieszczanie się do siedmiu biur poselskich rozsianych po Mazowszu to jedna sprawa. Drugą jest fakt, że mandat poselski sprawuje się nie tylko w swoim okręgu, ale w całym kraju” - próbowała tłumaczyć sprawę kilometrówek w rozmowie z Onetem. Za pieniądze podatników poseł przejechała ponad 33 tys. km.
Anna Maria Żukowska, szefowa klubu parlamentarnego Nowej Lewicy, zadeklarowała w oświadczeniu majątkowym posiadanie m.in. łodzi kabinowej. Nie zadeklarowała natomiast posiadania samochodu osobowego. Mimo to za ubiegły rok otrzymała z pieniędzy podatników ponad 38 tys. zł za przejazdy związane z wykonywaniem mandatu poselskiego. Dodajmy, że do Sejmu Żukowska dostała się z warszawskich list, mieszka w stolicy, a jej biuro znajduje się niecałe 2 km od Sejmu.
Jak za nasze jeździła Żukowska?
Anna Maria Żukowska, szefowa klubu Lewicy w Sejmie, przez rok wykręciła ponad 33 tys. km prywatnym samochodem, choć oficjalnie takowego nie posiada. Na jej przejazdy z pieniędzy podatników poszło ponad 38 tys. zł
— informowała wczoraj wieczorem Telewizja wPolsce24.
Partyjni koledzy w rozmowie z naszą stacją bronili polityk.
W przypadku Anny Marii Żukowskiej te koszty są absolutnie uzasadnione. Uzasadnione typem jej pracy i poszerzonymi obowiązkami jako posłanki i szefowej klubu
— mówił poseł Andrzej Szejna, były sekretarz stanu w MSZ.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że konto Żukowskiej na portalu X od niedawna jest ukryte za „kłódką”, a więc przeglądać, lajkować, komentować czy retweetować jej wpisy można tylko po zatwierdzeniu prośby o obserwowanie.
Jeszcze rano była nieuchwytna także dla mediów. Dziennikarze Polsat News nie zastali jej w biurze poselskim, a współpracownicy odpowiadali, że „pani poseł nie ma dzisiaj czasu”.
Według szacunków telewizji, poseł przejechała ponad 33 km, co oznacza ok. 90 km dziennie. Musiała więc każdego dnia, także w niedziele i święta, trzykrotnie pokonać trasę między najbardziej oddalonymi punktami miasta na zachodzie i wschodzie.
Tłumaczenia szefowej klubu Lewicy
Żukowska ostatecznie próbowała jednak wytłumaczyć sprawę kilometrówek w rozmowie z Onetem.
Informacja jest nierzetelna m.in. dlatego, że ja mam siedem biur poselskich, nie jedno, bo jestem jedyną posłanką Lewicy na Mazowszu. Jeśli zaś chodzi o tzw. kilometrówki, to owszem, w 2025 r. rozliczyłam w ich ramach około 38 tys. zł
— powiedziała polityk.
Szefowa klubu Lewicy zaprzeczyła również informacjom, jakoby w 2025 r. nie posiadała własnego samochodu. W rozmowie z Onetem tłumaczyła, że porusza się nie tylko własnym pojazdem, a co więcej - jeździła też autem, które w 2024 r. miała w leasingu. Umowy leasingowej nie wpisała do oświadczenia, ponieważ ta dobiegała już końca w momencie, gdy je wypełniała (grudzień 2024 r.), a jej koszt był niższy niż wymagany limit kwot, jakie należy umieścić w takim dokumencie.
Przemieszczanie się do siedmiu biur poselskich rozsianych po Mazowszu to jedna sprawa. Drugą jest fakt, że mandat poselski sprawuje się nie tylko w swoim okręgu, ale w całym kraju
— podkreśliła.
Czytaj także
Telewizja wPolsce24 przypominała również, że ukrócenie kilometrówek było jednym z postulatów kampanijnych obecnie rządzących ugrupowań. Po oburzeniu „wożeniem się polityków za pieniądze podatników”, jak się wydaje, nie pozostało nic.
wPolityce.pl/wPolsce24/Polsat News/Onet/Joanna Jaszczuk
