Ścigają Wosia! "Żurek i Tusk mają 'pożar w burdelu'"Ścigają Wosia! "Żurek i Tusk mają 'pożar w burdelu'"
Poseł PiS Michał Woś stanowczo odrzucił zarzuty prokuratury dotyczące niestawiania się na wezwania. Na antenie Telewizji wPolsce24 oskarżył Waldemara Żurka i śledczych o kłamstwa, wskazując, że działania wobec niego mają przykryć problemy rządu.
Do Sejmu przekazano wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury posła PiS Michała Wosia. Rzeczniczka PG prok. Anna Adamiak poinformowała w czwartkowym komunikacie, że w śledztwie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu „zgromadzono dowody dostatecznie uzasadniające podejrzenie popełnienia przez Michała Wosia przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków” funkcjonariusza publicznego, gdy był wiceministrem zastępującym ministra sprawiedliwości w sprawach dotyczących Służby Więziennej.
Jeżeli podejrzany czterokrotnie nie stawia się na wezwania prokuratury i utrudnia prowadzenie postępowania, państwo ma obowiązek reagować zgodnie z przepisami. I to się dzieje. Śledztwo dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez M. Wosia w czasie, gdy jako wiceminister sprawiedliwości odpowiadał za sprawy Służby Więziennej. Dlatego skierowałem do Marszałka Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie posła M. Wosia
- przekonywał we wpisie zamieszczonym w serwisie X minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
"Pożar w burdelu"
Do sprawy na antenie Telewizji wPolsce24 odniósł się sam Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister środowiska i były wiceminister sprawiedliwości.
To jakiś absurd, bo jakoś państwa redakcja nie miała najmniejszego kłopotu z połączeniem się, z kontaktem, z zadzwonieniem. Jestem aktywny medialnie, aktywny publicznie. Jedynie kłopoty z tym ma prokuratura Żurka. Kłamią w tej sprawie
- wskazał.
Chodzi o tę samą sprawę, którą kilka tygodni temu przeleciała przez media jako "afera", że Patryka Jakiego chcą doprowadzić w kajdanach, zatrzymać, aresztować za przesunięcie jednego z oficerów Służby Więziennej do innych obowiązków. To jest odprysk tej samej sprawy
- powiedział.
Jak widać, Żurek i Tusk mają "pożar w burdelu" - przepraszam za te mocne słowa. Nie wiedzą, czym przykryć aferę Kacprzyka, aferę szpitalną, to, że NFZ bankrutuje, to, że państwo bankrutuje. Mają aferę za aferą, więc idą, brną w rozliczenia po to, żeby jakieś mięso rzucić "silnym razem", żeby mogli mówić, że kogoś doprowadzają w kajdanach
- stwierdził Woś.
O co chodzi?
Michał Woś oskarżył prokuraturę i Waldemara Żurka o kłamstwa.
Kłamią w tej sprawie, bo mówią, że nie stawiłem się na cztery terminy do prokuratury. Otóż fakty są następujące. Ja zrzekłem się w tej sprawie sam immunitetu. Uznałem, że to ona jest tak ośmieszająca dla prokuratury, że wolałbym, żeby jak najszybciej zajęły się tym sądy, bo nawet sędziowie z "Iustitii" będą musieli zrobić ostre fikołki, żeby kogokolwiek skazać w takiej sprawie, a jak to zrobią, to tylko się je będą ośmieszać
- mówił.
Zostałem wezwany do prokuratury na 28 maja i odebrałem wezwanie, będąc w kodeksowym terminie, 29 maja, czyli już po wyznaczonym terminie czynności. Tak ta prokuratura działa. Widać, tak im się spieszyło. W międzyczasie oczywiście zdążyli wszystkie media poinformować, że mnie na tego 28 maja wezwali
- wskazał.
Następnie jednego dnia, jednym pismem skierowali trzy wezwania na 30 czerwca, 6 lipca i 14 lipca bodajże. Ja w odpowiedzi na to pismo, na te trzy wezwania złożyłem wniosek, także wniosek kodeksowy o to, żeby czynność przeprowadzić na Śląsku i odebrałem odpowiedź na mój wniosek, dokładnie dzisiaj
- dodał.
as/źr. wPolityce.pl za wPolsce24, PAP i X
