Winnicki: Niemcy powiedzieli "raus" Merkel i następcomWinnicki: Niemcy powiedzieli "raus" Merkel i następcom
„To jest trochę tak, jakby zachwycać się wysokim wynikiem PiS-u na Podkarpaciu. We wschodnich Niemczech AfD w większości landów przekracza trzydzieści parę czy nawet czterdzieści procent. Natomiast wschodnie Niemcy to jest mniej niż 1/4 Niemiec w ogóle” – powiedział w programie „Wierzbicki i Biedroń mówią, jak jest” na antenie Telewizji wPolsce24 Robert Winnicki, były poseł Konfederacji.
Redaktorzy Wojciech Biedroń i Emilia Wierzbicki pytali najpierw swojego rozmówcę, co się stało z kandydatem Konfederacji na prezydenta Krakowa. Dlaczego Bartoszowi Bocheńczakowi zabrakło ważnych podpisów?
Myślę, że się złożyło kilka rzeczy. Przede wszystkim złożył się okres wakacyjny i struktura elektoratu. Nie mam żadnych wewnętrznych jeszcze przecieków z tego frontu, ale jeśli dobrze rozumiem, no to tych podpisów złożonych było z górką sporo między 4 a 5 tys., a do 3 tys. ważnych się nie doliczono
- ocenił Winnicki.
To, że w dużych miastach trzeba mieć dużą „górkę” podpisów, to jest oczywiste, bo mieszka tam mnóstwo osób, które nie figurują w spisie wyborców danego miasta. Ale też interesująca jest struktura wieku wyborców. Konfederacja, co tu dużo ukrywać, celuje raczej w wyborców w wieku poniżej 50 lat. Ci ludzie – zwłaszcza w wieku studenckim czy postudenckim świeżo, często nie figurują w stałym spisie wyborców w Krakowie, nawet jeśli ładnych parę lat tam mieszkają. To samo dotyczy zresztą każdego dużego polskiego miasta
- dodał były polityk.
Jeśli mogę coś podejrzewać, to moim zdaniem dużo podpisów młodych osób, które przyjechały skądś do Krakowa i nie są w stałym spisie wyborców. A wyborcy bardzo często nie wiedzą albo orientują się na parę dni przed wyborami, w jakim spisie funkcjonują, i dopiero wtedy tam w panice biegają, żeby załatwiać zaświadczenia. Podejrzewam taką rzecz, niemniej jednak niedobrze świadczy to o zdolnościach organizacyjnych i jakby trzeba było to zakładać, to myślę, że jakieś głowy polecą w związku z tym.
- wskazał.
Czy AfD idzie po władze w Niemczech?
Były parlamentarzysta komentował także wynik AfD w wyborach landowych w niemieckiej Saksonii-Anhalt.
Spodziewałem się bardzo wysokiego wyniku, bo śledziłem tę sytuację już od dłuższego czasu, zarówno w ogóle na niemieckiej scenie politycznej, jak i specyficznie w tym konkretnym landzie, przy czym Saksonia - Anhalt nie jest bardzo reprezentatywna dla całych Niemiec
- ocenił Robert Winnicki.
To jest trochę tak, jakby zachwycać się wysokim wynikiem PiS-u na Podkarpaciu. We wschodnich Niemczech AfD w większości landów przekracza trzydzieści parę czy nawet czterdzieści procent. Natomiast wschodnie Niemcy to jest mniej niż 1/4 Niemiec w ogóle. O ile w skali ogólnoniemieckiej AfD ma 20 parę procent i jest dziś pierwszą partią sondażową, o tyle, moim zdaniem, nie idzie jeszcze po samodzielną władzę w Niemczech, bo w zachodnich landach będzie bardzo ciężko przebić ten próg.
- wskazał.
Natomiast powiedziałbym, że to, co się wydarzyło w Saksonii-Anhalt, to jest po 11 latach odpowiedź na „Wir schaffen das” Angeli Merkel. Niemcy po prostu powiedzieli jedno wielkie „Raus”, „won”, „wynocha”. Dotyczy to zarówno masowego napływu migrantów, jak i dotychczasowej klasy politycznej, która za to odpowiada
- podkreślił rozmówca wPolsce24.
jj/źr. wPolityce.pl, za: wPolsce24.
