Wałęsa wtórnym analfabetą? Przecież mówił, że sam pisał notatkiWałęsa wtórnym analfabetą? Przecież mówił, że sam pisał notatki
Lech Wałęsa nie kłamał, bo był wtórnym analfabetą? Przecież niespełna rok temu mówił, że sam pisał notatki w latach 70-tych. Kompromitacja prokuratury, która umorzyła postępowanie ws. składania przez Wałęsę fałszywych zeznań przerosła dziś Everest. "Czyli jednak Lech Wałęsa umiał czytać i pisać w latach 70.! Tutaj wersja o tym, że pisał o kolegach i bezpieka mu notatki A4 zabrała" - skomentował sprawę w mediach społecznościowych mec. Bartosz Lewandowski.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie, który miał składać fałszywe zeznania w śledztwie dotyczącym tzw. teczek Kiszczaka. Znajdowało się w niej kilkadziesiąt odręcznie napisanych dokumentów, podpisanych "Lech Wałęsa" oraz "TW Bolek". W trakcie prowadzonego przez IPN dochodzenia Wałęsa zaprzeczył w 2016 r., że to on pisał te notatki, ale grupa powołanych wtedy biegłych (m.in. Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie) była innego zdania. Dlatego w 2023 r. przygotowano akt oskarżenia przeciwko Lechowi Wałęsie za składanie fałszywych zeznań.
Wczoraj postępowanie umorzono, ponieważ prokuratura ignorując opinie biegłych (świadka kwalifikowanego) uznała, że opowieści innych świadków są ważniejsze. Stwierdzono, że Wałęsa nie mógł sam pisać donosów, bo w latach 70-tych. był "wtórnym analfabetą". Sęk w tym, że w grudniu ubiegłego roku Wałęsa na FB zamieścił film, który nie pytany sam stwierdza, że notatki o działalności swoich kolegów sam pisał, ale później bezpieka wykorzystała je by go oczerniać.
Absurdalna decyzja prokuratury ws. Wałęsy! "Wtórny analfabeta"
Wałęsa analfabetą, a Żurek Houdinim historii
Lech Wałęsa w grudniu ubiegłego roku opowiadał na nagraniu noszącym tytuł "Jak zostałem donosicielem" o tym, że własnoręcznie sporządzał notatki ze swojej działalności, które później przejęła bezpieka. Jakim cudem prokuratura nie wzięła pod uwagę tego nagrania?
Zawsze zabierano mi jakieś papiery i przy jednej z wizji zabrano mi opis grudnia i mojej działalności do 1976 roku i tam rzeczywiście no jako w opisie no opisywałem różne zdarzenia i opisywałem też kolegów i ich zachowania. Było tych kartek około 35 A4, tylko nie pamiętam czy dwustronnie pisałem czy jednostronnie. I zrobiłem ten ten opis w dwóch egzemplarzach. Jeden zostawiłem u siebie, a drugi przekazałem Leonowi Stobieckiemu, taku mojemu kumplowi, aby przekazał to Bogdanowi Borosowiczowi, bo on mnie o to prosił. Nie sprawdzałem już, on przekazał. Ile było spraw? Szybko, szybko, więc nie sprawdziłem, czy on to przekazał, ale mój mój opis wpadł w ręce bezpieki
- mówił Wałęsa, a nagranie z jego słowami krąży już w sieci, pokazał je m.in. sędzia Krzysztof Dąbkiewicz.
To był analfabetą czy nie był? Bo sam twierdzi że był „czytaty i pisaty” i rękopisy sporządzał. Waldemar Żurek niczym Houdini historii - znika prawda zostaje narracja, o kuratorze dziejów dzięki tobie historia eksplodowała Kompromitacja na pełnej
- napisał na X toruński sędzia Krzysztof Dąbkiewicz ze stowarzyszenia "Prawnicy dla Polski" i były kandydat do Krajowej Rady Sądownictwa.
Czyli jednak Lech Wałęsa umiał czytać i pisać w latach 70.! Tutaj wersja o tym, że pisał o kolegach i bezpieka mu notatki A4 zabrała
- skomentował sprawę w mediach społecznościowych mec. Bartosz Lewandowski.
Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie o składanie fałszywych zeznań w sprawie dot. podpisów na donosach. W uzasadnieniu zrobiono z niego analfabetę i oparto się na zeznaniach funkcjonariuszy SB. Na nagraniu prawa ręka ministra Żurka na imprezie z Wałęsą - 19 dni temu w Wejherowie
- przypomniał na X red. Telewizji wPolsce24 Samuel Pereira.
A kim jest prokurator, która ogłosiła tak "przełomowe" dla anbtylogiki prawnej umorzenie?
Prokurator Szeroczyńska, która "zrobiła" z ex Prezydenta analfabetę, sama, w mojej ocenie, wykazała się analfabetyzmem prawnym, umarzając śledztwo w sprawie ustrojowego zamachu stanu. To postępowanie zostało wszczęte przeze mnie. Miałem do tego prawo. Przesłuchałem w ciągu 7 dni szereg świadków, w tym byłego Premiera Mateusza Morawieckiego, byłą Prezes SN Małgorzatę Manowską, Prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, ministrów i inne ważne dla Państwa osoby. Zgromadziłem dokumenty. Przekazałem, zgodnie z poleceniem, akta wraz z planem śledztwa MSPG Adamowi Bodnarowi. W reakcji na zachowanie przeze mnie wszystkich formalności, zostałem natychmiast zawieszony w czynnościach i wszczęto p-ko mnie postępowanie dyscyplinarne. Toczy się dalej. To było w marcu 2025 r.
Do dzisiaj nie mam możliwości wejścia do mojego biura w Prokuraturze Krajowej. Na rozprawy w sądzie dyscyplinarnym wchodzę w asyście funkcjonariusza Służby Więziennej. Nie upokarza mnie to, raczej tych, którzy takie bezprawne polecenie wydali. Pani Szeroczyńska, która kontynuowała to śledztwo i je umorzyła, cieszy się zaś uznaniem nielegalnych przełożonych. Zasiada w różnych gremiach, zabiera głos ex cathedra. No taka widać natura. Jeżeli umorzenie wszczętego przeze mnie śledztwa jest tak kuriozalne jak to w sprawie "analfabety", to myślę, że zażalenie na tę decyzję, złożone przez Prezesa TK, będzie skuteczne
- napisał w mediach społecznościowych Zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski.
koal/źr. wPolityce.pl/X/gov.pl
