Absurdalna decyzja prokuratury ws. Wałęsy! "Wtórny analfabeta"Absurdalna decyzja prokuratury ws. Wałęsy! "Wtórny analfabeta"
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła dziś postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie, który miał składać fałszywe zeznania w śledztwie dot. tzw. "teczek Kiszczaka". Przytoczone przez prokuraturę uzasadnienie tej decyzji stawia włosy na głowie. Prokuratura uznała, że przyszły prezydent w latach 70-tych był analfabetą, więc nie mógł pisać donosów.
30 listopada 2023 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała akt oskarżenia przeciwko Lechowi Wałęsie. Byłemu prezydentowi RP zarzucano, że w kwietniu 2016 r. złożył fałszywe zeznania podczas przesłuchania w warszawskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Był wtedy przesłuchiwany w charakterze świadka.
Podczas tego przesłuchania Lechowi Wałęsie okazano odręcznie sporządzone dokumenty, ujawnione w mieszkaniu wdowy po gen. Kiszczaku, z teczek personalnej i pracy tajnego współpracownika służb bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek", na których widniały podpisy "Bolek" lub "Lecha Wałęsa". Poza jednym dokumentem Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty.
Następnie w ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku uzyskano opinię biegłych z zakresu badania pisma z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Z wniosków tej opinii wynikało, że znaczna większość dokumentów, ujawnionych w "teczkach Kiszczaka" oraz znajdujących się na nich podpisów "Bolek" została sporządzona przez Lecha Wałęsę.
- czytamy w dzisiejszym komunikacie prokuratury.
Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie. W czerwcu 2024 r. sąd zwrócił sprawę prokuratorowi, by uzupełnić postępowanie przygotowawcze. Dziś prokuratorzy Żurka obwieścili, że śledztwo zostaje umorzone. Przedstawione w uzasadnieniu wywody śledczych, raczej nie spodobają się Wałęsie.
Wałęsa uznany za analfabetę
Prokuratura zignorowała ekspertyzę biegłych i sama oceniła, czy Wałęsa mówił prawdę zaprzeczając, że sam pisał donosy. A dlaczego? Po pierwsze "żurkowcy" uznali, że biegli nie dysponowali adekwatnym materiałem porównawczym, a badane były rękopisy z okresu od 19 grudnia 1970 r. do 19 września 1980 r. Innymi słowy mieli do dyspozycji odręczne pismo Wałęsy z lat 80-tych i 90-tyc, a nie 70-tych. A po drugie Wałęsa w latach 70-tych był analfabetą.
Prokurator wzięła także pod uwagę, że z całości zebranego materiału dowodowego – depozycji Lecha Wałęsy, ale także zeznań rozlicznych świadków – jednoznacznie wynikało, że Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów. Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność", były pisane dla niego przez inne osoby. Zeznania te jednoznacznie świadczą przeciwko zasadności wykorzystania do badań długich dokumentów dowodowych krótkich zapisów porównawczych, a szczególnie podpisów.
Powszechnie wiadomo bowiem, że często nawet analfabeci, a także osoby, które w pewnym momencie życia straciły wzrok, potrafią się sprawnie podpisać, a nie umieją zapisać żadnego innego słowa. Nawet wyrobiony i stały podpis nie może więc być wykorzystywany jako porównawczy do badania długich dokumentów, bo nie dowodzi wcale, że osoba, która się nim posługuje, jest w stanie sporządzić zapis o jakimkolwiek innym brzmieniu, szczególnie tekst wielostronicowy.
- czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Czy dobrze rozumiem, że prokurator uznał za bezwartościową opinię biegłych renomowanego Instytutu ekspertyz sądowych (potwierdzili, że dokumenty SB sporządzał Lech Wałęsa), uznając że Lech Wałęsa był praktycznie analfabetą i umiał się praktycznie tylko podpisać. To żart?
- skomentował decyzję prokuratury mec. Bartosz Lewandowski.
koal/źr. wPolityce.pl/PAP/gov.pl
