W kasie pustki, a rząd umarza długi na setki mln zł. Kto skorzysta?W kasie pustki, a rząd umarza długi na setki mln zł. Kto skorzysta?
Portal wPolitye.pl dotarł do szokujących informacji dotyczących umorzenia milionowych zobowiązań wobec ZUS podmiotom, które zaciągnięto do 1999 r. Jednym pociągnięciem za pomocą ustawy koalicja Donalda Tuska rezygnuje z 315 mln zł w sytuacji, kiedy państwowa kasa świeci pustkami. O ile ponad 92 proc. tych podmiotów jest winna ZUS-owi zaledwie 20 tys. zł, to dwaj inni płatnicy łącznie zalegają na 185 mln zł. Kim oni są? "Po prostu zrobili jakąś boczną furtkę. Pod kogo jest ta ustawa. to W tej chwili wysyłamy pismo do ABW, bo odmówili nam informacji" - mówi portalowi wPolityce.pl posłanka PiS Wioletta Kulpa.
Sejm kończy prace nad rządowym projektem ustawy, która ma umorzyć zobowiązania wobec ZUS, które powstały do 1999 r., czyli do chwili wprowadzenia reformy emerytalnej i osławionych OFE.
Zadłużenie do dnia 31 grudnia 1998 r. wynosi około 315 mln zł i dotyczy około 7,1 tys. płatników składek, w tym około 340 aktywnych przedsiębiorców z zadłużeniem rzędu około 21 mln zł. (...) Projektowana regulacja pozwoli uniknąć sytuacji, w której w perspektywie 10 lat ponoszone byłyby wydatki na dochodzenie należności na poziomie około 135 mln zł przy jednoczesnym uzyskaniu wpływów z tego tytułu szacowanych na około 13,9 mln zł.
- czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.
W uzasadnieniu do rządowego projektu ustawy czytamy, że skala zjawiska pokazuje, że "problem ten nie ma charakteru incydentalnego i nie ulega samoczynnemu wygaszeniu".
Wpływy z egzekucji tych należności utrzymują się na relatywnie niskim i zbliżonym do siebie poziomie (około 4,3 mln zł w 2023 r., około 4,0 mln zł w 2024 r. i około 1,9 mln zł w pierwszym półroczu 2025 r.), a ich struktura w poszczególnych latach wskazuje, że w znacznej części dotyczą one należności pochodnych, nie zaś redukcji należności głównej
- czytamy dalej. Sprawa wydawała się na pierwszy rzut oka oczywista, firmy, spółdzielnie i przedsiębiorcy działali w biznesie do 1999 r. na kompletnie innych warunkach, niż ci, którzy otworzyli działalność po reformie ubezpieczeń. Dla tych pierwszych szok gospodarczy spowodowany koniecznością dostosowania się okazał się zbyt duży. Okazuje się jednak, że dzięki dociekliwości posłów PiS na jaw wyszły sprawy, o których rządzący nie chcieli nikogo informować.
Komisja i "nic nie wiedzący" minister
W połowie tygodnia miało miejsce posiedzenie sejmowej komisji polityki społecznej, na którym pojawił się wiceminister Sebastian Gajewski z resortu pracy i polityki społecznej. Poseł Wioletta Kulpa z PiS zgłosiła w trakcie tego posiedzenia poprawki, które wiceminister Gajewski określił w rozmowie z nią jako merytoryczne, ale które mogą być wprowadzone dopiero w Senacie. To zdziwiło posłankę, która jest przecież wieloletnią księgową.
Trochę mnie to zaniepokoiło i już wówczas zapaliła mi się czerwona lampka, bo gdyby podzielić 315 mln zł na te 7,1 tys. płatników płatników, to wyjdzie nam średnio jakieś 44 tys. na podmiot. Zapytałam więc ministra, jaka jest skala tych największych wierzytelności wobec ZUS, czy są jakieś milionowe należności. Wiceminister Gajewski odparł, że są takie po kilkadziesiąt milionów. To mnie zastanowiło, bo przecież wśród tej grupy są także płatnicy ciągle czynni i poza tym mamy przecież zapisy dotyczące hipotek, czyli jest zabezpieczenie na tych wierzytelnościach. Nie można w tej sytuacji mówić, że nie interesują nas żadne zobowiązania wobec ZUS, ponieważ tych płatników trzeba rozdzielić, a nie ich zrównywać
- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Wioletta Kulpa która zaczęła ten temat drążyć, bo wiceminister pracy Gajewski danych o podmiotach z milionowymi należnościami wobec ZUS na komisji nie miał. Ponadto stwierdził, że posłowie takich danych otrzymać nie mogą, bo są objęte tajemnicą.
Trzeba to sprawdzić!
Reakcja posłów PiS na tę sytuację była natychmiastowa, jeszcze tego samego wysłali mail do ZUS, w którym poinformowali kierownictwo, że jutro zamierzają przeprowadzić poselską kontrolę. Wczoraj jednak nikogo z kierownictwa na miejscu nie było (4 czterech wiceprezesów), a podlegli im urzędnicy niczego właściwie nie wiedzieli.
Chcieliśmy się dowiedzieć, kto w ogóle zainicjował ten projekt ustawy, czy był to na przykład jakiś pracownik ZUS i jak przebiegała korespondencja z rządem w tej sprawie, ale takiej korespondencji nam nie przekazano. Pokazano nam jedynie wykaz tych należności opisanych w widełkach
- ujawnia nam posłanka Prawa i Sprawiedliwości Wioletta Kulpa, która szeroko otworzyła oczy, kiedy tę tabelkę ZUS zobaczyła.

Jest jeszcze jedna sprawa. Z przekazanej przez urzędników ZUS posłom PiS tabeli wynika, że umorzenie dotyczy łącznie ok. 306 mln zł. Tymczasem w projekcie ustawy jest mowa o 315 mln zł. Dlaczego zatem rządzący dopisali do rachunku 9 mln złotych? Co się z nimi stało?
Rząd chce umorzyć 185 mln zł dwóm podmiotom
Oczywiście część tak starych zobowiązań wobec ZUS jest dziś kompletnie nie do ściągnięcia. Chodzi o firmy zlikwidowane, upadłe, bądź takie, które przeszły gruntowne zmiany właścicielskie i organizacyjne, ale i o płatników, którzy już nie żyją. W tych wypadkach nieudane próby egzekwowania niskich należności ze składek generuje niepotrzebne koszty. Na przykład grupa 4 tys.853 podmiotów jest winna ZUS ok. 20,7 tys. zł, czyli to aż ponad 92 proc. wszystkich objętych płatników, która ma być objęta rządową ustawą. Ustawa ma jednak dotyczyć także podmiotów czynnych, gdzie istnieje możliwość zabezpieczenia dla wierzytelności np. hipoteką.
Należności zabezpieczone hipoteką wynoszą 146,2 mln zł
- czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy. To oznacza, że obejmuje niemal połowę wszystkich należności powstałych do 1999 r.
Zdumiewające jest jednak to, że rząd chce uwolnić od zobowiązań dłużników zalegających dziesiątki miliony złotych.
Myślałam, że ta grupa największych, zalegających miliony złotych dłużników to jakieś 50, 100, może 200 podmiotów, a tu się okazało, że tu chodzi przede wszystkim o dwa podmioty, dwóch płatników, którzy winni są ponad 185 mln zł. Mamy bardzo dziwną sytuację, bo to wygląda na pomoc publiczną dla tych firm i jasno powiedziałam to wiceministrowi Gajewskiemu, przecież to jest 185 milionów dla dwóch płatników
- mówi portalowi wPolityce.pl poseł Wioletta Kulpa. Rodzi się jeszcze jedno bardzo ważne pytanie, które dotyczy owych dwóch podmiotów, ponieważ w tabeli zostały one wskazane, jako nieaktywne. W jaki sposób ich działalność została wygaszona i do kogo należą?
Tym się musi zająć ABW
W tabeli widnieje jeszcze grupa 9 podmiotów, które łącznie są winne ZUS-owi ponad 68 mln zł. To grupa płatników, których poszczególne należności są w przedziale 1 mln - 25 mln, czyli uśredniając wychodzi ok. 7,5 mln zł na jeden podmiot, przy czym część z nich jest dalej czynna.
Po prostu zrobili jakąś boczną furtkę dla tych podmiotów, ja nie wiem dla kogo, bo nie chcą tego ujawnić, choć podać nazw firm, a przecież rozmawiamy o potężnych sumach. Komu rząd chce umarzać tak duże zobowiązania finansowe ze składek? Mówiąc dosadnie, pod kogo ta ustawa jest napisana? Lekką ręką wyrzucamy miliony, kiedy mamy tak poważne kłopoty z finansowaniem służby zdrowia?
- dodaje.
W tej chwili wysyłamy pismo do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, bo oni nam odmówili podstawowych informacji. Skoro nawet wiceminister nie zna nazw tych firm, to niech zbada to ABW. Jednocześnie wysyłamy także wniosek do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, aby interweniował i sprawdził, jak to możliwe, że w tak dużej jednostce publicznej, jaką jest przecież ZUS, nie ma żadnego kierownika w godzinach jej pracy. W myśl przepisów ustawy w czasie poselskiej kontroli musi być obecna jakaś osoba odpowiedzialna, a przypomnę, że o tej kontroli uprzedziliśmy drogą mailową dzień wcześniej. To jest ograniczanie dostępu do informacji publicznej
- mówi posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
Zgłaszamy poprawkę o obniżce VAT i akcyzy na paliwa
źr. wPolityce.pl
