Kreml wykorzystuje akcję Tuska. "Sami się podkładamy" Kreml wykorzystuje akcję Tuska. "Sami się podkładamy"

FacebookTwitter

Rosyjska propagandowa agencja TASS szybko zrobiła użytek z wywołanej przez koalicję 13 grudnia awantury wokół wyrwanych z kontekstu słów prezydenta Karola Nawrockiego. Mało tego, sama jeszcze bardziej wyrwała je z kontekstu. „Sami się podkładamy” – ocenia ekspert ds. Wschodu Grzegorz Kuczyński.

W 87. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, prezydent Karol Nawrocki uczestniczył w obchodach we Włodawie. Podczas uroczystości wygłosił przemówienie, które wywołało prawdziwą burzę w sieci. A konkretnie – jego fragment, zacytowany na profilu KPRP na platformie X.

Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny

 - napisano.

 

Tusk się wściekł, Rosjanie podchwycili i... jeszcze bardziej zmanipulowali

I to właśnie ten wpis wywołał potężną histerię polityków koalicji 13 grudnia, którą zapoczątkował premier Donald Tusk.

Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium

 - napisał polityk, za którego rządów obrona Polski miała kończyć się na linii Wisły.

 

Wpis Tuska szybko podchwyciła rosyjska propaganda.

Tusk zaapelował o usunięcie przez kancelarię Nawrockiego wpisu dotyczącego możliwego oddania ziemi

- pisze kremlowska agencja TASS w tytule bardzo krótkiej depeszy.

Premier Polski Donald Tusk oświadczył, że biuro prezydenta Karola Nawrockiego powinno usunąć publikację zawierającą oświadczenie przywódcy o możliwym oddaniu terytoriów kraju. Wcześniej Kancelaria Prezydenta opublikowała na stronie X wpis z wypowiedzią Nawrockiego, którą głowa państwa wygłosiła podczas przemówienia do wyborców we Włodawie. „Możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy ojczyzny” – powiedział. „Szanowny Panie Prezydencie, proponuję usunięcie tego wpisu. Nie zamierzamy oddawać ani centymetra naszego terytorium” – skomentował Tusk słowa Nawrockiego na swoim profilu w tym samym portalu społecznościowym

- podaje rosyjska agencja.

Na tym depesza TASS się kończy. Odpowiedzi prezydenta na wpis premiera rosyjska agencja nie odnotowała. Nie odnotowała też choćby kontekstu wypowiedzi. Mało tego, podobnie jak politycy koalicji rządzącej, sugerowała, że prezydent Karol Nawrocki zadeklarował „możliwe oddanie terytoriów”.

ruskadepesza

Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września... Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny. A swoją drogą, zamiast recenzowania i surfowania w internecie, polecam jak najszybciej pochylić się nad moją ustawą o obniżeniu cen paliw - Polacy czekają. Proponuję skasować ceny paliw ;)

 - podkreślił wczoraj na platformie X Nawrocki, odpowiadając Tuskowi.

 

Ekspert ds. polityki wschodniej Grzegorz Kuczyński tak skomentował cytowanie Tuska przez agencję TASS:

Oczywiście Rosja już to wykorzystuje. Oczywiście TASS nie podała, że słowa prezydenta były wyrwane z kontekstu. Sami się podkładamy Moskwie…

- napisał.

 

Co naprawdę powiedział prezydent?

A my doinformujemy raz jeszcze Rosjan, ale też polityków koalicji 13 grudnia oraz wszystkich tych, którzy łyknęli ordynarną manipulację. Co dokładnie powiedział prezydent Karol Nawrocki we Włodawie? W swoim wystąpieniu sytuację Polski w 1939 r. określił jako „starcie z dwoma diabłami”.

Nie było szansy, aby po 17 września 1939 roku, gdy do jednego diabła – niemieckiego Hitlera – dołączył drugi diabeł, sowiecki Stalin, obronić Rzeczpospolitą Polską

 - podkreślił Karol Nawrocki, przypominając, że obu diabłom przyświecał ten sam cel: zgniecenie, zniszczenie Polski, wymazanie jej z mapy Europy i świata.

dwadiably

Prezydent zaznaczył przy tym, że Polska nie miała wówczas szans na zwycięstwo, gdyż żaden kraj nie może jednocześnie pokonać dwóch diabłów.

Różniły się tym, jak pisał marszałek Edward Rydz–Śmigły, że jedni – Niemcy – chcieli zabrać nam ciało, a Sowieci chcieli zabrać nam duszę. Ale zapomnieli o tym, że my, Polacy, jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium, ale  nigdy nie odda swojej duszy. Możemy stracić terytorium, ale nigdy nie stracimy naszej Ojczyzny

- zaznaczył.

Jak dezinformują - i kogo "chwalą" Rosjanie?

Politycy koalicji rządzącej zawsze z radością podchwytują każde odnotowanie przez kremlowską propagandę wypowiedzi czy decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, które pasowałyby do forsowanej przez premiera Donalda Tuska i jego gabinet narrację o rzekomej prorosyjskości głowy państwa. Każdą notkę i depeszę kolportują radośnie w mediach społecznościowych, krzycząc przy tym, jak to „na Kremlu cieszą się” z decyzji prezydenta Nawrockiego i jak bardzo Rosjanie go „chwalą”. Tymczasem nie ma tam ani pozytywnej, ani negatywnej oceny, jest suche odnotowanie, często – jak i w tym przypadku bez właściwego kontekstu. Co więcej, rosyjskie media propagandowe odnotowują wypowiedzi także innych polskich polityków, zarówno z rządu, jak i opozycji. Gdybyśmy chcieli pójść jeszcze dalej – na tej samej zasadzie opisywane są wypowiedzi przywódców zachodnich, europejskich czy unijnych urzędników, a więc np. Ursuli von der Leyen, Friedricha Merza, Donalda Trumpa czy Emmanuela Macrona. Mało tego – rosyjska prasa, z oczywistych względów, chętnie odnotowuje także wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego – i to w podobny sposób, jak w przypadku innych przywódców – ani go nie chwaląc, ani też jawnie nie atakując. Dezinformacja przejawia się tutaj w sposobie opisywania sytuacji Ukrainy czy określania rosyjskiej agresji na to państwo.

Koalicja 13 grudnia nie cieszy się jednak, że rosyjskie agencje „chwalą” Tuska, Merza, Macrona czy nawet Zełenskiego, za to radośnie podchwytuje wszelkie wzmianki o Nawrockim, Kaczyńskim czy Czarnku. Tej zapewne również nie podchwyci. Tak samo, z wiadomych względów, nie podchwyciła również wściekłej tyrady Władimira Sołowjowa, który na początku tego roku, w swoim osławionym programie na antenie rosyjskiej państwowej telewizji zwyzywał prezydenta Nawrockiego od „zbrodniarzy” i „nazistowskich szumowin”.

Pozostaje zacytować posła Lewicy Tomasza Trelę: „Nawrocki mówi, putin bije brawo”. W zaistniałej sytuacji polityk „zapomniał” jednak doprecyzować, komu dokładnie rosyjski zbrodniarz wojenny "bije brawo" i czy w ogóle komukolwiek. Bo to nie jest wcale aż tak oczywiste, jak chciałaby koalicja rządząca z premierem, który za swoich poprzednich rządów prowadził politykę resetu z Rosją, a obecnie marszałkiem Sejmu z jej nadania jest wieloletni członek PZPR, a później bezpośredniego spadkobiercy tej komunistycznej partii, czyli SLD.

grafakn

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.