Tzw. główny nurt zaczyna sięgać po twarde represjeTzw. główny nurt zaczyna sięgać po twarde, coraz twardsze represje. Wniosek? Trzeba desperacko walczyć o wolność w Polsce

Cofać się nie ma gdzie.
Zatrzymanie na granicy i zawrócenie do kraju publicysty Rafała Ziemkiewicza potwierdza, że system lewicowo-liberalny staje się coraz mniej tolerancyjny dla wszystkich inaczej myślących, i zaczyna sięgać po twarde, coraz twardsze represje. To już nie tylko stygmatyzacja, ośmieszanie, spychanie na margines, ale także konkretne sankcje. Już teraz dotkliwe, w istocie brutalne. Niewpuszczenie kogoś do kraju, naznaczenie mianem jakiegoś „ekstremisty”, jest przecież sankcją niezwykle mocną społecznie. To nic przyjemnego. W tym konkretnym wypadku jest to także sankcja pośrednio uderzająca w córkę publicysty.
Sfera wolności w świecie zachodnim coraz bardziej się kurczy. Nikt już nie powtarza dawnego credo liberałów: „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twojego prawa do ich głoszenia”. Sami liberałowie wiedzą, że dziś brzmiało by śmiesznie. Dziś nawet się nie tłumaczą, ogłaszając jedynie: „Pańskie postępowanie i poglądy są sprzeczne z brytyjskimi wartościami”. Kryteria weryfikacji zarzutów są niejasne, w istocie to decyzje administracyjne, pozasądowe. I mogłyby zapaść w każdym kraju, nie tylko w Wielkiej Brytanii; mówimy przecież o zjawisku, które przeorało cały świat zachodni, i które zmierza do opanowania również naszego kraju.
Ma rację Goran Andrijanić: dziś to nasz region, a w szczególności Polska, są strefą wolności. Na zachodzie wolność się cofa. Jej złoty okres zdaje się dobiegać do końca. Założenie, że wolności będzie jedynie przybywać, okazało się kolejnym złudzeniem.
Nigdy dość powtarzania: wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze. Wystarczy jedno głupie pokolenie, by znów zapanował taki czy inny zamordyzm. Być może ta zła fala kiedyś się odwróci, ale na razie nadziei nie widać. Wniosek z tego jeden: trzeba desperacko walczyć o wolność na polskim podwórku. Cofać się nie ma gdzie.
