Tusk popełnił przestępstwo? "Żurek musi go przesłuchać"Tusk popełnił przestępstwo? "Żurek musi go przesłuchać"
Donald Tusk zacytował dziś w Sejmie fragmenty zeznań podejrzanego w aferze Zondacrypto Przemysława Krala. O ile miał prawo do zapoznania się z nimi, to nie miał prawa ich upubliczniać. Takiego zdania jest zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski. "Żurek siedzi i słucha wypowiedzi, za ile się kupowało ułaskawienie? To przestępstwo. Niech szybko przesłucha Tuska" - napisał na X prok. Ostrowski. Tego samego zdania jest prokuratorskie stowarzyszenie "Ad Vocem", które uważa, że Tusk złamał przepisy Kodeksu Karnego chroniące dobro śledztwa.
Premier Donald Tusk urządził w Sejmie niewiarygodny spektakl! "Zacytował" bowiem zeznania - jak powiedział - "kluczowego świadka" ws. afery Zondacrypto. Chodzi o Przemysława Krala, który ma dziś na karku prokuratorskie zarzuty udziału w oszustwie ogromnej wartości i jest podejrzanym. Wcześniej jednak nie niepokojony przez organy ścigania wyjechał z Polski, teraz wrócił, a jego słowa są dla obozu rządzącego politycznym paliwem do szkalowania m.in. prezydenta Karola Nawrockiego. Tusk domagając się odrzucenia weta prezydenta do nieudolnej ustawy ws. rynku kryptowalut cytował wprost prokuratorski protokół. Zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski zapytał Tuska wprost: na jakiej podstawie prawnej upublicznił prokuratorskie protokoły ze śledztwa?
Przed chwilą Premier cytował wyjaśnienia podejrzanego Krala. Na jawnym posiedzeniu Sejmu RP. W jakim trybie to jest? Żurek siedzi i słucha wypowiedzi, za ile się kupowało ułaskawienie? To przestępstwo. Niech szybko przesłucha Tuska. Prokurator Sebastian Rohm, to ten co umorzył Zonda za Bodnara
- napisał na X zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski.
Tusk naruszył przepisy Kodeksu Karnego
Zachowaniem premiera Tuska zdumione jest Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów "Ad Vocem". Prokuratorzy zadają Tuskowi podstawowe pytanie i domagają się ujawnienia podstawy prawnej jego działania. Art. 12 Ustawy o prokuraturze, na który powołał się Tusk nie uprawnia go do publicznego cytowania protokołów ze śledztwa. Tym samym zdaniem prokuratorów Tusk naruszył przepisy Kodeksu Karnego, która nakazują ochronę postępowania prokuratorskiego.
Powołujący się na art. 12 ustawy Prawo o prokuraturze Prezes Rady Ministrów przed zacytowaniem materiałów ze śledztwa powiedział pół prawdy. W istocie art. 12 ww. ustawy daje Prokuratorowi Generalnemu lub Prokuratorowi Krajowemu lub upoważnionemu przez nich prokuratorowi prawo do przedstawienia organom władzy publicznej informacji z konkretnego postępowania, jeżeli mogą one być istotne dla bezpieczeństwa państwa lub jego prawidłowego funkcjonowania. Prezes Rady Ministrów miał zatem prawo do pozyskania informacji ze śledztwa ws. Zondacrypto albo inaczej - prokuratorzy mieli podstawę prawną do przekazania mu takich informacji.
Nie jest nam natomiast znany przepis, który Prezesa Rady Ministrów upoważniałby do przekazywania informacji z trwającego postępowania przygotowawczego na forum publicznym, do tego jeszcze prawdopodobnie wyłącznie dla celów walki politycznej.
- czytamy we wpisie na X "Ad Vocem", które zwraca uwagę na odpowiedzialność karną, którą zaciąga na siebie Donald Tusk.
Jest za to doskonale znany art. 241 par. 1 kodeksu karnego, który stanowi o karalności czynu polegającego na publicznym rozpowszechnianiu bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego zanim zostaną one ujawnione w postępowaniu sądowym. Art. 12 ustawy Prawo o prokuraturze daje prawo do przekazania prokuratorom organom władzy publicznej wiadomości z wybranego postępowania, ale już nie zawiera uprawnienia do wydania zezwolenia na ujawnianie tych informacji przez ten organ władzy publicznej. Ujawnianie przez Premiera wyselekcjonowanych fragmentów zeznań z toczącego się postępowania przygotowawczego stanowi zatem rażące naruszenie fundamentalnych zasad procesowych i godzi w samą istotę rzetelnego wymiaru sprawiedliwości.
Przywołany art. 241 par. 1 kodeksu karnego chroni nie interesy partyjne, lecz prawidłowy tok postępowania karnego, prawo do obrony, domniemanie niewinności oraz zaufanie obywateli do instytucji państwa. Jego ratio legis jest jednoznaczne. Przedwczesne ujawnianie materiału dowodowego – zwłaszcza wybiórcze – może uniemożliwić lub poważnie utrudnić ustalenie prawdy materialnej, wpłynąć na przyszłych świadków, zdeformować obraz sprawy w oczach opinii publicznej i podważyć autorytet organów ścigania.
Premier, cytując z mównicy sejmowej fragmenty zeznań czy wyjaśnień uzyskanych w toku śledztwa i przekazanych mu przez Prokuratora Generalnego lub innego upoważnionego prokuratora, dokonał właśnie takiego publicznego rozpowszechnienia. Nie jest on organem procesowym uprawnionym do dysponowania materiałem z postępowania przygotowawczego.
Uprawnienia Prokuratora Generalnego w zakresie informowania organów władzy publicznej (art. 12 Prawa o prokuraturze) nie przekładają się automatycznie na prawo Premiera do publicznego cytowania konkretnych zeznań w celach politycznych. Przekazanie informacji organowi władzy publicznej nie równa się zezwoleniu na jej dalsze publiczne rozpowszechnianie w formie wyselekcjonowanych cytatów. Zgoda na dostęp do akt nie stanowi zgody na ich upublicznienie – orzecznictwo Sądu Najwyższego i doktryna od lat stoją na tym stanowisku. Praktyka ta jest szczególnie niebezpieczna z kilku powodów.
Po pierwsze, narusza zasadę lojalności procesowej i równości stron. Materiał pochodzący z postępowania przygotowawczego staje się narzędziem debaty politycznej, zanim sąd miał okazję go ocenić, a obrona – do niego się odnieść. Wyselekcjonowane fragmenty, oderwane od kontekstu całego materiału dowodowego, tworzą obraz sprawy, który może okazać się całkowicie nieadekwatny do ostatecznych ustaleń. Taka praktyka de facto przenosi rozstrzyganie o winie i odpowiedzialności z sali sądowej na salę sejmową.
Po drugie, podważa niezależność prokuratury i zaufanie do instytucji. Gdy najwyższy organ władzy wykonawczej publicznie dysponuje materiałem śledztwa, powstaje wrażenie – niezależnie od intencji – instrumentalnego wykorzystania prokuratury. Obywatel ma prawo oczekiwać, że organy ścigania działają według reguł procedury, a nie według potrzeb bieżącej narracji politycznej.
Po trzecie, tworzy niebezpieczny precedens. Jeżeli Premier może w Sejmie cytować wybrane zeznania, to jutro każdy organ władzy publicznej będzie mógł żądać „przecieków kontrolowanych” uzasadnionych „ważnym interesem publicznym”. Wówczas tajemnica postępowania przygotowawczego przestanie istnieć jako realna gwarancja, a stanie się jedynie fasadą. Prawo nie zna instytucji „politycznie użytecznego ujawnienia”.
Albo respektujemy reguły procedury karnej, albo akceptujemy, że proces staje się przedłużeniem walki politycznej. W państwie prawa nie wolno poświęcać gwarancji procesowych na ołtarzu doraźnych korzyści informacyjnych – niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę i jak szlachetne wydają się cele. Każde takie działanie powinno spotkać się z zdecydowaną reakcją nie tylko opozycji, lecz przede wszystkim środowisk prawniczych i organów powołanych do ochrony praworządności. Bo jeśli dzisiaj milczymy wobec naruszenia art. 241 par. 1 k.k. przez najwyższe czynniki państwowe, jutro nie będziemy mieli argumentów, by bronić tej samej zasady wobec kogokolwiek innego
- czytamy w obszernym wpisie na X "Ad Vocem".
Sejm nie odrzucił dziś trzeciego weta prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o rynku kryptoaktywów! Do ponownego uchwalenia ustawy zabrakło 25 głosów. Szef prezydenckiej kancelarii minister Zbigniew Bogucki zażądał w imieniu głowy państwa ujawnienia informacji dotyczących śledztw, w szczególności dlaczego postępowania były umarzane i jakie były podstawy oraz w czyim to było interesie?
Weto podtrzymane! W tle gorące starcie Bogucki vs. Tusk
koal/źr. wPolityce.pl/X
