To będzie armagedon! Powołają własny TK i będą publikować jego wyrokiTo będzie armagedon! Skwarzyński: Powołają własny TK i będą publikować jego wyroki
Szokując scenariusze dotyczące Macieja Berka przedstawił w rozmowie z portalem wPolityce.pl adwokat Michał Skwarzyński. W jego ocenie wpierw podejmą próbę "usunięcia siłowego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego", wyprowadzenia go z TK "może i w kajdankach". A jeśli to się im nie uda? "Powołają alternatywny TK i będą publikować jego wyroki w Dzienniku Ustaw. Taka publikacja stwarza domniemanie, że jest zgodna z decyzją organu, uprawniona. Rodzi się pytanie jak i gdzie takie coś wzruszyć?" - mówi nasz rozmówca.
Były minister w rządzie Donalda Tuska Maciej Berek liczy na to, że prezydent zaprosi go do pałacu i odbierze od niego ślubowanie. Wiele jednak wskazuje na to, że taki przebieg zdarzeń jest mało prawdopodobny. Kandydaturę Berka w czasie sejmowej debaty ostro skrytykował szef prezydenckiej kancelarii minister Zbigniew Bogucki, ale i sam prezydent Nawrocki bardzo sceptycznie się do niej odniósł.
Co zatem pozostaje Berkowi, Tuskowi, Żurkowi i całej ekipie rządzącej? O możliwe scenariusze zapytaliśmy mec. Michała Skwarzyńskiego, który wielokrotnie celnie przewidział zbliżający się rozwój wypadków.
Moim zdaniem te działania mają dwa cele. Po pierwsze, chodzi o sprawdzenie reakcji opinii publicznej, ale i organów międzynarodowych, a po drugie, przygotowanie podłoża do wsadzenia docelowo jeszcze Waldemara Żurka i Romana Giertycha do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli wsadzenie do TK jeszcze innych aktywnych polityków obozu władzy z kilku powodów, m.in. dla tego, że będą oni mieli immunitet na następne 9 lat i będą mogli przez te czas dalej niszczyć państwo
- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
Co dalej z Berkiem? Dwa scenariusze i obydwa dla niego fatalne
Wpierw siłowo będą wpychać Berka
Adiunkt w Katedrze Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL nie ma wątpliwości, że rządzący podejmą próbę siłowego wepchnięcia Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego.
Taka próba będzie, albo próba usunięcia siłowego prezesa TK sędziego Bogdana Święczkowskiego, którego będą chcieli wyprowadzić w kajdankach, albo bez kajdanek, ale siłowo. Jeżeli się to nie uda, to zrealizują alternatywny scenariusz i powołają alternatywny TK z inną siedzibą
- opowiada mec. Skwarzyński, który dodaje, że na takie działania są grube paragrafy.
To jest zamach na konstytucyjny organ państwa, ale wszyscy wiemy w jakich czasach żyjemy. Być może jednak się nie odważą, dlatego że się będą się bali tej odpowiedzialności karnej. Może nie odważą się bezpośrednio uderzyć w prezesa Święczkowskiego i właśnie założą sobie alternatywny Trybunał Konstytucyjny, ale nie rozumieją, że to dalej jest zamach na konstytucyjny organ państwa
- podkreśla nasz rozmówca.
Zgodnie z art. 128 Kodeksu karnego "kto w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20". Karane jest także planowanie i przygotowanie takiego zamachu oraz wywieranie wpływu na czynności urzędowe konstytucyjnego organu.
Czy Berek zostanie sędzią TK? Pałac wskazuje na liczne wątpliwości
Co im da alternatywny TK?
Jeśli rzeczywiście rządzący wykorzystując 4 sędziów niezaprzysiężonych - Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska - oraz ministra Macieja Berka zdublują TK, to bez wątpienia po to, aby politycy obozu Donalda Tuska mogli składać w nim wnioski o uchylanie konkretnych przepisów prawa.
Nie trudno się domyślić, że jeden z pierwszych będzie dotyczył funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN, która decyduje o ważności wyborów.
Myślę, że mając w ręku "Dziennik Ustaw" takie coś opublikują. Opublikowane w dzienniku urzędowym, stwarza domniemanie, że jest zgodne z decyzją organu, a publikacja jest uprawniona. Rodzi się pytanie jak i gdzie takie coś wzruszyć? Wykazać, że nie powinno być publikowane w "Dzienniku Ustaw". Jest wprawdzie taka konstrukcja prawna, tzw. nieaktów, czyli czegoś, co pozoruje jedynie ustawę, ale to jest bardzo zawiłe. Proszę sobie wyobrazić na przykład, że prezydent podpisał ustawę, która nie uzyskała większości w Sejmie, nastąpił jakiś błąd w ich policzeniu. Przeszła przez Senat i ktoś tego nie zauważył, że nie posiada wymaganej większości. Przeprocedowali ustawę i dali do podpisu prezydentowi, a on ją podpisał. Teoretycznie jest możliwe, że w takiej sytuacji prezydent podpisał coś, co nie jest ustawą. W takiej sytuacji pojawia się konstrukcja prawna "nieaktów", ale ona jest bardzo trudna w praktyce do zastosowania. Tak jak w przypadku nieistniejącego wyroku i jego publikacji w dzienniku urzędowym
- wyjaśnia mec. Skwarzyński. A kto miałby orzec, że mamy do czynienia z "nieaktem"?
Tu będzie problem.
Robią takie zamieszanie, że zwykły obywatel się w tym nie połapie, a orientować się będą tylko bardzo dobrzy prawnicy. Nawet normalny adwokat, który otworzy "Dziennik Ustaw" nie będzie wiedział jakie jest prawo. To będzie taki system precedensowy, z jakim jeszcze nie mieliśmy do czynienia i to będzie tak, że nowi sędziowie będą popierać jedną część poglądów, a starzy będą mieli inną część poglądów. Będą sobie tymi poglądami żonglowali
- dodaje adwokat.
To oznacza ogromny, jeszcze większy chaos w porządku prawnym, ale i ogromne zamieszanie na arenie międzynarodowej.
Przecież im wszystkim w Europie to się będzie podobało, bo chodzi o to, żeby były tylko sądy międzynarodowe, żeby nie było wiarygodnych krajowych sądów. Będą tylko sądy w Brukseli, czyli w Berlinie i o to chodzi. Ma być tak, żeby w Polsce żadne sądy nie były wiarygodne
- brzmią szokujące słowa adwokata.
Złożyli pseudoślubowania, teraz naciskają na prezesa TK! "Kryzys konstytucyjny"
