Tania agitka! Grodzki: Nie idźmy drogą dehumanizowaniaTania agitka! KO idzie w sukurs Łukaszence? Grodzki o sytuacji na granicy z Białorusią: Nie idźmy drogą dehumanizowania ludzi

"To, co pokazano, było obrzydliwe, zwłaszcza, że to było zmanipulowane - jakieś filmiki z internetu sprzed lat, jakieś niesprawdzone, podłożone wiadomości" - grzmiał Grodzki.
Strzeżenie granicy to rzecz bezdyskusyjna, ale nie idźmy drogą dehumanizowania ludzi, część z tych, którzy przybywają na granicę polsko-białoruską po prostu ucieka w obawie o swoje zdrowie i życie - stwierdził w czwartek marszałek Senatu Tomasz Grodzki.
Marszałek Senatu w czwartek w TVN 24 odniósł się do poniedziałkowej konferencji prasowej szefów MSWiA Mariusza Kamińskiego i MON Mariusza Błaszczaka podczas której zaprezentowano materiały, które - jak poinformowano - pochodzą z telefonów komórkowych zatrzymanych osób i wskazują na ich możliwe powiązania z organizacjami terrorystycznymi lub paramilitarnymi; przedstawiono też materiały mające wskazywać, że niektóre z zatrzymanych osób mogą być zaangażowane w przestępstwa pedofilii i zoofilii.
Oburzenie Grodzkiego
To, co pokazano, było obrzydliwe, zwłaszcza, że to było zmanipulowane - jakieś filmiki z internetu sprzed lat, jakieś niesprawdzone, podłożone wiadomości. To rzecz nie do zaakceptowania, i dziwię się, że ministrowie polskiego rządu na takie kłamstwo się zdecydowali, zwłaszcza, że wiadomo było, że internauci od razu wychwycą fałsz
— powiedział Grodzki.
Próby dehumanizowania ludzi to bardzo niebezpieczna droga, którą posługiwały się różne zbrodnicze reżimy. Nie idźmy tą drogą. Ci ludzie zdecydowali się na dramatyczny krok opuszczenia swojej ojczyzny - z ważnych przyczyn
— dodał.
Stwierdził, że „zadaniem służb jest wychwycić tych, którzy stanowią zagrożenie terrorystyczne - tych deportować lub uwięzić, ale znaczna część tych ludzi po prostu ucieka w obawie o swoje zdrowie i życie”.
Cywilizowane narody mają na to procedury i środki - powinni ich przyjąć, nakarmić, dać tym dzieciom wyspać się w ciepłym łóżeczku, a potem zweryfikować, kto może wystąpić o azyl, a kto powinien być deportowany czy uwięziony
— mówił marszałek Senatu.
Zapytany został też kwestię traktowania osób, w tym dzieci, które przekroczyły w ostatnich dniach granicę polsko-białoruską, a które „zostały gdzieś wywiezione przez polskie służby, nie wiadomo do końca gdzie”.
Wielu z nas ma wnuki i wnuczki. Wyobraźmy sobie, jak byśmy reagowali, gdyby taka krzywda tym niewinnym dzieciom się działa i moglibyśmy to obserwować. To jest sytuacja druzgocąca moralnie
— powiedział Grodzki.
„Depczemy tę konwencję”
Zaznaczył, że „strzeżenie granicy to jest rzecz bezdyskusyjna”.
Polska, w konstytucji, szczególną opieką otacza dzieci. Polska na forum ONZ jako ogromny sukces przeprowadziła Konwencję Praw Dziecka. Tymczasem depczemy tę konwencję, depczemy naszą konstytucję i Bogu ducha winne dzieci, które na pewno nie zagrażają bezpieczeństwu kraju, skazujemy na poniewierkę
— powiedział.
Marszałek Senatu ocenił, że stan wyjątkowy w pasie przy granicy z Białorusią wprowadzony został „tylko po to, żeby wolne media nie mogły tego relacjonować”.
Nawet w czasie konfliktów zbrojnych są korespondenci wojenni, którzy są dopuszczani do strefy konfliktów i relacjonują, co się tam dzieje
— zauważył.
W przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego obowiązuje od 2 września stan wyjątkowy. Objęte są nim 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim). Od początku września Straż Graniczna odnotowała blisko 6 tys. prób nielegalnego przejścia z Białorusi do Polski. Przedstawiciele rządu uzasadniali konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego tym, że reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi „wojnę hybrydową”, używając do tego migrantów, oraz rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad, których aktywna część trwała w dniach 10 -16 września. Rząd we wtorek zwrócił się do prezydenta w sprawie przedłużenia stanu wyjątkowego o 60 dni. W czwartek wieczorem Sejm zajmie się wnioskiem Andrzeja Dudy o wyrażenie zgody na przedłużenie stanu wyjątkowego.
gah/PAP
