„Stalking, molestowanie, przemoc”. To zignorowała Horna-Cieślak„Stalking, molestowanie, przemoc”. To zignorowała Horna-Cieślak

Monika Horna-Cieślak mierzy się z kolejnymi zarzutami dotyczącymi sposobu działania Biura Rzecznika Praw Dziecka. Katarzyna Sadło, przypominając wpis Aliny Czyżewskiej, wskazała na sprawę 17-latki, która miała zwrócić się do RPD z prośbą o pomoc w związku ze stalkingiem, molestowaniem i przemocą rówieśniczą. Zdaniem Czyżewskiej, mimo wielokrotnych próśb dziewczyny i jej rodziny, Biuro RPD nie udzieliło im później żadnych informacji o sprawie.
Jak podał portal Zero.pl Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła dziecko i krzyczała na nie, a następnie została przez kobietę obrażona. Choć policja, kurator sądowy ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej, trafiły one do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu, do którego dotarło Zero.pl, wskazał, że działania wobec rodziny „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej» i były „rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia».
Działania Horny-Cieślak wywołał lawinę oburzenia. Sieć zalała fala wezwań do dymisji RPD.
"Stalking, molestowanie, przemoc"
Znana publicystka "Kataryna" Katarzyna Sadło przypomniała wpis Aliny Czyżewskiej, aktorki i działaczki społecznej z lipca, w którym ta zwracała uwagę na wątpliwe działania Horny-Cieślak.
17-latka napisała do Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak o pomoc. Stalking, molestowanie, przemoc rówieśnicza w szkole. Szkoła: zamiata pod dywan, wiktymizuje ofiarę, a do tego ignoruje pornografię na grupie klasowej. Z Biura RPD dziewczyna dostała słodkie pismo ("Jak już wiesz, dostałam od Ciebie wiadomość...") z osobistym podziękowaniem za napisanie do RPD i informacją, że Monika się cieszy. I że napisała do sądu rodzinnego. Prześladowca dziewczyny był już wtedy pełnoletni, więc sąd pewnie odłożył pismo z BRPD na kupkę pism bez sensu
Monika zapomniała jednak dziewczynie napisać, że "zleciła" Ośrodkowi Pomocy Rodzinie kontrolę w domu 17-latki, więc proszę sobie wyobrazić panikę matki i ojca, kiedy znienacka zadzwoniła "pani z opieki" żeby umówić wizytę w celu zebrania wywiadu na temat rodziny. To zresztą historia dość częsta - nieuprawnione zdobywanie informacji o rodzinie przez BRPD. To zasługuje na odrębny post, bo z naruszaniem RODO ma Rzeczniczka osobny kłopot. Po jakimś czasie 17-latka i jej rodzice pisali do RPD z prośbą o informacje, czy coś się dzieje w sprawie. RPD dalej kocha dzieci i cieszy się że są, ale dziewczynę i jej rodzinę olewa. Pytają o metrykę ich sprawy - ZERO odpowiedzi. Historia olewania widoczna jest na drugim screenie
Napisałyśmy z nastolatką, we współdziałaniu z mamą, kilkudziesięciostronicowy dokument ze screenami przemocy s., świadkami, dokumentami świadczącymi o zamiataniu przez szkołę pod dywan. 17-latka wysłała to do RPD. NIC. 17-latka złożyła zawiadomienie do prokuratury. RPD - dalej NIC. "Zapracowana" lodami, PR-em, robieniem wernisaży i koncertów w biurze, organizowaniem konferencji prasowych o niczym, tworzeniem niezliczonych zespołów doradczych, zapracowana nagrywaniem rolek, zaszczycaniem swoją obecnością każdej imprezki zaprzyjaźnionych i niezaprzyjaźnionych NGO-sów, jedzeniem z dziećmi pizzy w BRPD i wstawianiem z tego entuzjastycznego posta o realizowaniu swoich dorosłych marzeń, Monika "kocha i dba o dobro dzieci", ale nie udziela informacji ani dziewczynie, ani jej rodzicom. Ani wielu innym osobom, których sprawami RPD rzekomo się zajęła. NIC
W swojej działalności widzę na własne oczy, to, co widać w sprawozdaniach i publicznych wypowiedziach Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak: że dla niej liczy się ilość, a nie jakość. Pismo do tej 17-latki pewnie jest policzone w statystykach. Co zrobiła RPD w jej sprawie? NIC. Co się zmieniło? NIC.
